Podsumowanie roku 2018

Mazury jako odkrycie roku, zdjęcia nad morzem, ale też upał

Aleksander Kwiatkowski, 2018-12-31

Tagi: Artykuły, Strona główna

Wstęp

Co się udało

Nowe miejsca

Na majówkę pojechaliśny na Kaszuby (tak niezupełnie ale wolę stosować to uproszczenie).

W czerwcu byłem rowerem na Mazurach. Były to zachodnie Mazury i wschodnie Pomorze, raczej oddalone od tych najbardziej popularnych miejsc wypoczynkowych. Bardzo mi się spodobało tam i to jest chyba odkrycie roku dla mnie.

W sierpniu byłem na bardzo długiej wycieczce na Podlasiu. Zobaczyłem tam dużo ale najważniejsze to to, że byłem kompletnie w innym nowym miejscu. Chociaż mam pewnego rodzaju niedosyt związany z upałami.

Morskie zdjęcia

Nad Bałtykiem byłem 6 razy: w styczniu, lutym, marcu. czerwcu, wrześniu i listopadzie. Skompletowałem zestaw filtrów Cokin P dzięki czemu czuję, że już jestem gotowy na robienie zdjęć wody.

Kolejowe

Byłem na Mazurach, przejechałem przez Sępólno Krajeńskie, byłem na ostatnim przejeździe do Przechlewa, oraz przejechałem sporą trasę z Wrocławia przez Łódź do Poznania.

Z większości jestem zadowolony oprócz ostatniej. Wycieczka była bardzo męcząca, Mazury były o wiele ładniejsze. Wolę wolniejsze, bardziej malownicze przejazdy.

Pod koniec wakacji zaczęło mi brakować naprawdę owocnych wycieczek fotograficznych.

Przejście na Olympusa

Po rozmowie z kolegą zacząłem zastanawiać się nad sprawdzeniem innego systemu, najlepiej bezlusterkowca. Początkowo chciałem mieć lekki aparat na wycieczki rowerowe. Ostatecznie po testach zacząłem przechodzić na Olympusa.

Zamieniłem gładkość (niższe szumy), lepszą plastyczność na znacznie lepszą ostrość, mniejszy rozmiar i bardzo dokładny auto focus.

Co poszło nie tak

Zacząłem pisać ten wpis pod koniec września, a kończę go w lutym 2019 roku. W tym momemcnie mam wrażenie, że większość planów nie udało mi się zrealizować i że to nie był najlepszy rok.

Pogoda

Największym problemem roku 2018 była pogoda! Udało mi się zorganizować pracę tak, abym mógł raz w tygodniu rano jeździć rowerem a wieczorem pracować (i odrobić brakujące godziny w innych dniach). Jednak tylko raz z tego skorzystałem.

Technicznie byłem coraz bardziej gotowy aby jeździć więcej. Po bardzo intensywnej majówce byłem "rozgrzany" do sezonu. Nikt jednak nie przewidywał, że w 2018 roku będą tak intensywne upały i susze.

Susze utrudniały jazdę po drogach gruntowych, które zamieniały się w piasek. A wysoka temperatura utrudniała jazdę ogólnie. Idealna godzina na rower była czasami pomiędzy 6 a 8 rano. Można było jeździć w krótkim rękawie o dowolnej godzinie!

Mazury, Dolny Śląsk i Podlasie - wszystkie te wycieczki były związane z upałami. Po dwóch dniach jazdy byłem tak zmęczony, że potrzebowałem ponad tydzień aby odpocząć.

Na Podlasiu w najcieplejsze dni jazda 10km w jedną stronę była już dla mnie problematyczna. Pomimo redukcji zaplanowanych kilometrów i tak miejscami odnosiliśmy wrażenie, że zaplanowaliśmy zbyt dużo kilometrów.

Porównując to z Beskidem Niskim widać od razu różnicę w temperaturze o 4-8 stopni.

Susza wpływała na roślinność. Trawa rosła tylko w okolicy zbiorników wodnych lub rzek.

Zima w górach

Od chyba 4 lat mam w planie zrobienie jednego zdjęcia. Potrzebuję tylko ośnieżonych pagórków i wschodu słońca.

Udało mi się to zrobić tylko tuż przed Sylwestrem i to technicznie w roku 2017.

Nie licząc jednej wycieczki do Jeleniej Góry, na którą wybrałem się bardzo impulsywnie widząc opady śniegu, to nie byłem zimą w górach. Zrobiłem kilka średnich zdjęć, znalazłem ciekawe miejsce na przyszłe wyjazdy. Tylko tyle dobrego było z tego wyjazdu.

Śnieg spadł w marcu, jednak wtedy nie dałem rady ruszyć. Byłem zmęczony innymi wyjazdami.

Dokańczam ten wpis w lutym 2019. Na fotowarsztatach w styczniu 2019 udało mi się zbliżyć do swojego celu. Gdybym wtedy był w odpowiednim miejscu "w dolinie" to mógłbym zrobić zdjęcie, na które poluję.

Jesień rowerem

Przez jeden weekend we wrześniu pogoda zmieniła się diametralnie. Było lato a zrobiła się szara polska jesień. Szansa na jakieś rowerowe pożegnanie sezonu była mała.

Ostatecznie udało się pojechać z Michałem i Maciejem na początku października.

Sztorm nad Bałtykiem

Byłem w listopadzie jednak kierunek wiatru był odwrotny, dlatego sztormu nie było.

Bardzo ciekawe warunki były na Sylwestra, jednak wtedy musiałem być w Bystrzycy Kłodzkiej.

Wpis ukończono dnia 2019-02-21, czyli 52 dni później.