Kolorowe Jeziorka idąc z Marciszowa

oraz trochę przygód z PKP

Aleksander Kwiatkowski, 2012-08-12

Tagi: Strona główna, Pieszo, Góry, Najlepsze, Dodać zdjęcia później
Miejscowości: Marciszów
Województwa: Dolnośląskie
Krainy: Rudawy Janowickie

Wstęp

Drugi dzień wizyty w Rudawach Janowickich. Tytuł jest o Kolorowych Jeziorkach, jednak tego dnia było więcej ciekawych rzeczy, niż tylko same jeziorka.

Opis trasy

Obok Szwajcarki

Wstaliśmy około godziny 4-tej, gdyż chcieliśmy wejść na Krzyżną Górę i zobaczyć wschód słońca. Jak to często bywa, były chmury i mgła. Nic nie było widać jak byliśmy na górze, tylko ciemno-szaro-niebieska poświata. Posiedzieliśmy chwilę i zeszliśmy do schroniska. Jak się okazało później, wschodu i tak nie byłoby widać z Krzyżnej Górę, co najwyżej z Sokolika.

Wracając do schroniska zacząłem robić zdjęcia poruszającym się porannym mgłom i zaciekawiło mnie jak szybko się widok zmieniał - jak szybko one się przesuwały.

Morning by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

A poniższe zdjęcie pokazuje jak wyglądał las w okolicach schroniska Szwajcarki.

Foggy morning by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Wróciliśmy spać i wstaliśmy po 9-tej. Było już zdecydowanie ładniej, zero śladów wczorajszej pogody - dobry słoneczny dzień. Ponownie wyruszyliśmy na Krzyżną Górę.

Sudete villages by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Trochę długo zasiedzieliśmy na szczycie Krzyżnej Góry i zauważyliśmy, że mamy półtora godziny do odjazdu pociągu. Wcześniej chcieliśmy się przejść do Kolorowych Jeziorek pieszo, jednak z jakiegoś powodu zmieniliśmy plan na dojazd pociągiem do Marciszowa. Nie wykluczam, że było to lenistwo.

Po drodzę zrozumiałem że branie taniego plecaka używanego w środowisku miejskim i troczenie śpiwora do niego, nie jest najlepszym pomysłem. Do listy zakupów dorzuciłem plecak na wycieczki. Oraz śpiwór, ale on miał mniejszy priorytet.

Szliśmy szlakiem żółtym do Trzcińska. Miejscowość ta nazywana jest "San Fran Trzcińsko".

Sheafs by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Dotarliśmy kilkanaście minut przed odjazdem pociągu w kierunku Marciszowa. Czekamy i czekamy. Nic nie jedzie. W końcu dzwonię do PKP w cenie 1 PLN za minutę rozmowy. Na linii siedzę 10 minut i jestem przełączany od Jeleniej Góry po Warszawę. Udaję mi się dowiedzieć, że pociag nie wyruszył, nikt jednak nie wie czemu, i że jest "zastępcza komunikacja autobusowa". Idę do człowieka pilnującego stację, on mi mówi, że on już nie ogarnia co tu się dzieje, i że nie ma szans aby ci biedni zwykli ludzie się połapali. Mówię mu o autobusie i gdzie on mógłby się zatrzymać, to dostaję informację o remoncie mostu i najbliższe miejsce jest 3km gdzieś. Czekamy na kolejny pociąg i jedziemy do Jeleniej Góry.

Tam przerwa aby coś zjeść i chwilę później lecimy na powrotny pociąg, tym razem już do Marciszowa. Jestem pewien że pierwsze P w skrócie PKP musi oznaczać słowo przygoda.

Kolorowe Jeziorka

Jest to chyba najbardziej znana atrakcja Rudaw Janowickich pomimo tego że w praktyce to są tylko 2 jeziorka (czasem 3), które po prostu mają nienaturalny kolor. Zapominane są skałki, które są obok nich.

Canyon near Colorful lakelets by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Wyruszyliśmy z centrum Marciszowa i szliśmy przez Wieściszowice. Droga asfaltowa, teraz mogę powiedzieć, że jest to idealne miejsce na rower. Jak w sumie całe pasmo, albo prawie całe Sudety.

Największą ciekawostką Wieściszowic jest drewniany dom, nr 61. Bo jest stary, ładny, zadbany i drewniany.

Wooden house in Wieściszowice by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Poniżej Niebieskie Jeziorko, jednak jestem niezadowolony ze zdjęć, jakie zrobiłem jeziorkom. Żadne nie podoba mi sie wystarczająco.

Azure Lakelet by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Wracaliśmy już podczas zachodu słońca. Małe zakupy i kierunek dworzec. Dobrze że sklepy w niedziele były tam otwarte do tak późna, oraz że Marciszów jest ważniejszą miejscowością, gdyż zatrzymują się tam również pociągi TLK.