Podejście ze Zwardonia na Wielką Raczę

zdecydowanie ciepły dzień

Aleksander Kwiatkowski, 2013-07-19

Tagi: Strona główna, Pieszo, Góry
Miejscowości: Rajcza
Województwa: Śląskie
Krainy: Beskid Żywiecki

Wstęp

Pierwsza wizyta w Beskidzie Żywieckim, w Worku Raczańskim.

Po słabej pogodzie na majówce, ten wypad miał mieć znacznie lepszą pogodę.

Opis trasy

Szczegóły

Okolice stacji Czechowice-Dziedzice (146 kB)

Wysiedliśmy dość wcześniej w Zwardoniu i ruszyliśmy czerwonym szlakiem. Najpierw musieliśmy wyjśc z terenów wiejskich i dopiero wtedy rozpoczęły się najlepsze, moim zdaniem, widoki.

Czerwony szlak przy granicy w Zwardoniu (71 kB)

Minęliśmy schronisko Dworzec Beskidzki. Wyglądało ono wtedy jakby było w wiecznym remoncie. Może teraz funkcjonuje, ale tego sam nie wiem. Tam podejście było raczej normalne, nawet lekkie.

Nad Zwardoniem (164 kB)

Po pewnym czasie pojawiły się polany. Według mnie to są najładniejsze tereny w górach. Wyżej są lasy, z których widoków jest mało. Jeszcze wyżej są widoki, ale z tym czasem jest trudno. Polany są zawsze i będąc pośrodku ma się widok na doliny i góry, takie dobre urozmaicenie.

Widok na okolice Rycerki (144 kB)

Gdy minęliśmy polany rozpoczęło się konkretniejsze podejście.

Ścieżka pośrodku gór (167 kB)

Z ciekawostek na trasie to mieliśmy spotkanie ze słowacką terenówką która ugrzęzła w błocie. Pomogliśmy im, chociaż później przypomnieliśmy że jesteśmy w obszarze Natura 2000 i oni nie powinni tu jeździć.

Skrzyżowanie z drogą na Słowację (179 kB)

Dalej znowu podejście. Było bardzo ciepło i zaczęło brakować nam wody. Może nie że zaczęło brakować, ale mieliśmy jej nie za dużo i musieliśmy oszczędzać.

Przed wkroczeniem do lasu (196 kB)

A jak jest ciepło nikt nie lubi jej oszczędzać. Jakiś czas później spotkaliśmy sztucznie ulepszony strumyk i skorzystaliśmy z niego. Nikt nie miał sraczki, więc jest dobrze.

Idąc zboczem (235 kB)

Do Schroniska na Wielkiej Raczy dotarliśmy chyba przed 17tą. Jedzenie, a po tym odpoczynek i oglądanie zachodu Słońca na wieży obserwacyjnej. Zasnąłem po 20tej tak dobrze, że Krzychu musiał mnie obudzić bo ktoś do mnie dzwonił i ja tego nie słyszałem. Ten dzień to najlepsze lekarstwo na bezsenność.

Widok na Słowacje (235 kB)

Powiązane wpisy