Opuszczenie Beskidu Małego

zejście do Inwałdu prawie o wschodzie słońca

Aleksander Kwiatkowski, 2014-06-02

Tagi: Strona główna, Pieszo, Góry, Dodać zdjęcia później
Miejscowości: Andrychów, Łękawica
Województwa: Śląskie
Krainy: Beskid Mały

Wstęp

Zakończenie przygody z Beskidzie Małym.

Opis trasy

Szczegóły

Obudziliśmy się w miarę wcześnie widząc lekkie pogorzelisko - ślady wczorajszych dwóch imprez. Wyszliśmy około 6:15, co jest niebywałe patrząc na to, o której normalnie się budzę.

Schodziliśmy czarnym szlakiem na północ przez Czarny Groń. Od tego miejsca zrobiło sie trochę stromiej, ale nie było tragedii. Szliśmy już wtedy przez las. Porannych mgieł nie stwierdziłem.

Doszliśmy do drogi asfaltowej i kierując się na północ szukaliśmy pożywienia. Udało nam się to w południowej części wsi Rzyki. Nie pamiętam o której godzinie, ale na pewno to było dość wcześnie w niedzielę, więc całkiem duży fart.

Walking on high grass by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

W centrum Rzyków miał się rozpocząć czarny szlak i chyba się rozpoczął. Problemem było przejście przez wzniesienie do ulicy Skórnickiej, oraz ponowne podejście i przejście przez kolejne wzniesienie. Szlak był tutaj kiedyś, ale raczej mało ludzi tam chodzi, więc delikatnie sobie zarósł. Idealne miejsce na testowanie maczet.

Miłe było zejście do Zagórnika. Zawsze lubiłem polany, wzniesienia i wysoką trawę. Tutaj zaczęła ona mnie delikatnie irytować, ale przemilczałem to, gdyż rzadko się chodzi po takich terenach.

Walking on high grass, the other side by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

W Zagórniku kupiliśmy za dużo picia (soki, jogurty, ...) i na przystanku to "obalaliśmy".

Ruszyliśmy ulicą Inwałdzką, która miała zaprowadzić nas do Inwałdu. Nie pamiętam już szczegółów, ale kojarzę, że ten fragment mi się najbardziej podobał. Zwłaszcza przełęcz, której zdjęcie użyłem do tego wpisu.

W Inwałdzie szlak również był ciekawy, zwłaszcza taki mały mostek.

Na stację dotarliśmy ze spokojem i mogliśmy poleżeć na peronie czekając na pociąg.

Wnioski

Został nam do zrobienia tylko wschodni fragment Beskidu Małego, jednak wydaję mi się, że szybko nie wrócę w te strony. Nie ma za wiele miejsc widokowych, większość szlaków to chodznie w lesie. To akurat nie jest, to co lubię.

Sądzę, że wcześniej przyjadę tutaj rowerem. Tylko wtedy zwiedzę jednocześnie z Beskidem Makowskim.