Zachodnia część Doliny Baryczy, od Żmigrodu po Rudę Sułowską

bardzo mokry dzień, niewiele było czasu aby móc pojechać gdzieś dalej

Aleksander Kwiatkowski, 2015-07-25

Tagi: Strona główna, Rower, Z sakwami, Dodać zdjęcia później
Miejscowości: Żmigród, Milicz
Województwa: Dolnośląskie
Krainy: Dolina Baryczy

Wstęp

Pierwsza wizyta w Dolinie Baryczy, w której miało być ładnie i tak właśnie było.

Szczegóły

Dojechaliśmy pociągiem do Żmigrodu. Udaliśmy się do sklepu po zapasy i później zjeść coś ciepłego. Było bardzo ciepło i wilgotno, pojawiły się szare chmury. Zaskoczyła nas burza w momencie gdy jedliśmy siedząc pod parasolami.

Na szczeście nie trwała ona długo i między 13-tą a 14-tą wyruszyliśmy w stronę zamku, gdzie znowu nas spotkała burza. To był dobry test wodoodporności sakw. Zamek oprócz wieży to ruiny, ale można powiedzieć, że w dobrym stanie.

Następnie pojechaliśmy do Radziądza zostawić sakwy i wyruszyć dalej z mniejszym obciążeniem. Niestety udało nam się wyruszyć dopiero około 16-tej. Wcześniej rozważałem długą trasę na południe przez Trzebnicę, jednak teraz było to absolutnie niemożliwe.

Pojechałem trochę szybciej. Przejechałem przez Niezgodę i kierowałem się w stronę wieży widokowej na Starym Stawie, a przynajmniej tak mi się wydaje, że się tak on nazywa. Trasa jest trochę terenowa i nie wygląda źle, ale jakoś mało przyjemnie się po niej jechało. Z wieży był bardzo dobry widok na cały staw, który jest domem ogromnej ilości ptaków. Z tego miejsca widać najlepiej ogrom ich ilości.

Ruszyłem dalej w stronę Olszy przez Wilkowo. Ta ostatnia wieś ma bardzo duży starych, opuszczonych domów. Jest dziko, ale bardzo ładnie.

Ruined house in Wilkowo by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Od Grabówki aż za Rudę Sułowską do drogi 439 (Radziądz-Sułów) prowadził najbardziej "wodnisty" (bardzo dużo stawów obok) szlak tego dnia. I co za tym idzie, najładniejszy moim zdaniem również.

Dalej pojechałem mniej ciekawym szlakiem przez las w kierunku zapory na Baryczy. Ponoć postawili ją niedawno. I dalej przez las w kierunki wsi Osiek. Po drodzę minąłem Książęcą Wieś. Wieś podobnie zapuszczona jak Wilkowo.

Gdy dojechałem do głównego skrzyżowania we wsi Osiek zobaczyłem, że chmury stają się być podejrzane. Od tego momentu starałem się w miarę szybko jechać do Radziądza. Mniej już zwracałem uwagę na to co mijałem. Powoli zaczęło padać, oraz słyszałem grzmoty w oddali. Ostatnie 3km trasy przejechałem w solidnym deszczu.

Po powrocie czułem że to była walka z czasem, ucieczka od ogromnej ulewy, jednak po 15 minutach nie było śladu deszczu. Nawet zrobiło się w miarę słonecznie i ładnie.


Powiązane wpisy