Przez Srebrną Górę do Henrykowa

trochę gór, trochę płasko i trochę pagórków

Aleksander Kwiatkowski, 2016-04-30

Tagi: Strona główna, Rower, Góry
Miejscowości: Kłodzko, Stoszowice, Ząbkowice Śląskie, Ciepłowody, Ziębice
Województwa: Dolnośląskie
Krainy: Kotlina Kłodzka, Góry Bardzkie, Obniżenie Otmuchowskie, Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Pogoda tego dnia miała pozostać idealna, dlatego przekonałem aby wykonać najdłuższą trasę przez Przedgórze Sudeckie.

Opis trasy

Szczegóły

Do Bierkowic dojechaliśmy tak samo jak dnia poprzedniego, a dalej ruszyliśmy na północ w kierunku Srebrnej Góry.

Podjazdy czekaly nas już trochę większe, a wioski mniejsze i zabudowy rzadsze. Cywilizacji było jakby trochę mniej, co jest w sumie oczywiste.

Między Łączną a Wojborzem tereny były dość dzikie (146 kB)

Przez prawię połowę drogi do Srebrnej Góry jechaliśmy wokół pól, bardzo mi się podobało wzgórze obok miejscowości Huberek. Po drodzę zrobiliśmy przerwę w sklepie w Łącznej.

Po wyjeździe z Wojborza jechaliśmy już przez las wyraźnym podjazdem aż pod przełęcz obok góry Wilczak, za którą rozpoczął się zjazd. Pierwszy fajny zjazd tego dnia. Niestety nie można było szaleć do woli, gdyż droga była daleka do bycia idealną.

Widok ze Srebrnej Góry (125 kB)

Zjechaliśmy przy wylocie ze Żdanowa i chcieliśmy podjechać do Srebrnej Góry teraz. W tym momencie nie wiedziałem, że ponownie będzie to mocny podjazd. Nie był on jakiś straszny bo był dość krótki, ale mnie zdemotywował w tym momencie.

Odwiedziłem twierdzę południową - Fort Ostróg, z którego myślałem że widok będzie lepszy. Możliwe że twierdza północna byłaby ciekawsza.

Chciałem wrócić drogą asfaltową, jednak Krzychu szybko mnie przekonał aby przejechać przez wiadukty. Ja sam w sumie też chciałem, ale obawiałem się jaki to będzie teren.

Srebrna Góra z dołu (108 kB)

Okazało się, że jest to najlepsza górska trasa terenowa jaką jechałem. Kamieni jest mało a korzenii prawie w ogóle tam nie ma. Stromość jest idealna dla mnie, a widoki rewelacyjne. Raz jedzie się w wąwozie, a raz przejeżdza przez wiadukt. Wiadukty te mają wysokość 24 i 27 metrów. Patrząc na mapie to jechaliśmy ścieżką dydaktyczną "Zębatą".

Zatrzymaliśmy się przy wyjeździe ze Żdanowa czekając na resztę. Przejechaliśmy 1/3 trasy tego dnia a już byliśmy trochę zmęczeni co mnie martwiło.

Ścieżka rowerowa na rozebranej linii kolejowej (129 kB)

Ruszyliśmy dalej jadąc po ścieżce rowerowej równoległej do drogi. Powstała ona po usunięciu torów do Ząbkowic Śląskich, do których sami się kierowaliśmy.

Pod względem terenu szlak nie był zbyt ciekawy - normalna droga gruntowa wokół pól. Jedyne co odróżniało to góry widoczne na horyzoncie.

Zjechaliśmy do Stoszowic aby kupić wodę i coś zjeść małego. Następnie kierowaliśmy się dalej do Ząbkowic Śląskich. Przypomina mi się wyjazd ze Złotoryi, gdzie obok drogi położone są tory kolejowe.

Nie łatwo było znaleźć miejsce do zjedzenia na rynku w Ząbkowicach. W tamtym momencie nie wiedziałem, że jest z tąd pociąg do Kłodzka. Myślałem, że konieczna jest dalsza jazda w kierunku Ziębic. Chociaż głupio byłoby skończyć dzień mając mniej niż 40km zrobionej trasy. Z tego powodu ruszyliśmy bardzo szybko.

Ruszyliśmy na wschód i lekko na północ w stronę Sieroszowa, gdzie skręciliśmy na północ. Droga do Baldwinowic bardzo mi się podobała. Jechaliśmy w obniżeniu mając po obu stronach pola, wokół kwitnął rzepak.

Between Sieroszów and Baldwinowice by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Ogólnie dzikość wiosek i pagórkowatość to to co najbardziej lubię i w tym miejscu mogłem tego doświadczyć. Planuję przejechać te okolice ponownie ale tym razem przed żniwami.

Za Piotrowicami Polskimi ruszyliśmy już bezpośrednio na zachód. Prawie cały czas drogą asfaltową. Niestety drogi w tej częsci Sudetów nie są tak dobre jak w zachodniej częsci. Jest widoczne od razu, że jest tutaj więcej dziur.

Polna droga do Czesławic (94 kB)

Obok Czesławic przejechaliśmy drogą polną zamiast ulicą. Jakoś ta droga wydawała się ciekawsza, chociaż jakość jazdy po niej rzuciła wątpliwość w sens tej decyzji.

Do Henrykowa dojechaliśmy już drogą normalną - asfaltową. W sklepie kupiliśmy jedzenie, gdyż nie mieliśmy możliwości nic ciepłego zjeść wcześniej.

Ustawiłem złe miejsce na GPSie i do dworca kolejowego dojechaliśmy przez tereny zielony wokół rzeki Oławy robiąc 1-2 kilometry dodatkowo.

Wysiedliśmy w Kłodzko Główne i przejechaliśmy przez centrum. Jadąc ulicą Zajęczą kierowaliśmy się do Korytowa przez którego przepływa Roszycki Spław. Z tego powodu był najpierw zjazd i podjazd. Dalej już spokojnie dojechaliśmy do bazy.


Powiązane wpisy