Z Krempnej do Jaślisk dwoma trasami

jak szybko zjechać z górki gdy nadchodzi burza

Aleksander Kwiatkowski, 2016-05-28

Tagi: Strona główna, Rower, Góry, Dodać zdjęcia później
Miejscowości: Krempna, Dukla, Rymanów, Jaśliska
Województwa: Podkarpackie
Krainy: Beskid Niski

Najciekawsze miejsca

Wstęp

To był ostatni dzień w Beskidzie Niskim i jedyny jaki pozostał nam kierunek do naszych eksploracji to wschód. Celem tego dnia były Jaśliska.

Opis trasy

Szczegóły

Wyruszyliśmy tak jak pierwszego dnia na wschód przez Polany. Tym razem nie jechaliśmy do Huty Polańskiej a w kierunku Olchowca.

Trasa do Jaślisk jest dosyć prosta, tylko że my nie chcieliśmy wracać tą samą drogą. Z tego powodu były dwa "odbicia". Pierwsze przez Olchowiec zielonym szlakiem rowerowym. Drugie przez Zawadkę Rymanowską później.

W okolicy Olchowca jechaliśmy jeszcze szutrem, jednak dalej trasa zrobiła się bardziej terenowa. Zaczęła przypominać mi się wczorajsza walka przed schroniskiem, gdzie jechaliśmy zielonym szlakiem pieszym, oraz pojawiły się opinie w grupie "ale mieliśmy jechać asfaltem". Zawsze gdy planowałem trasy większość z nich była asfaltowa. Niektórzy czuli niedosyt z tego powodu. Po tym wyjeździe chyba nikt nie będzie miał mi za złe, jak następne trasy będą biegły bardziej cywilizowanymi miejscami.

Jadąc (i częściej idąc) po szlaku pieszo-rowerowym minęliśmy doliny opuszczonych wsi Wilsznia (której tablicę informacyjną widzieliśmy), oraz Smereczne. Nie badaliśmy okolicy, koncentrowaliśmy się aby w miarę sprawnie wyjechać do cywilizacji.

Bardzo podobał mi się zjazd po polanie, który nie trwał długo. Następnie jechaliśmy szutrową drogą aż do Tylawy obserwując charakterystyczne dla tego pasma krajobrazy.

Po krótkiej przerwie na pierwszy obiad ruszyliśmy dalej - na północ. Musieliśmy przejechać przez Zawadkę Rymanowską.

Jechaliśmy drogą 19. Jest to droga krajowa, jednak w tych okolicach oraz w sobotę ruch nie jest tak straszny, jak to bywa na innych drogach krajowych. Mieliśmy trochę podjazdów oraz kilka bardzo fajnych zjazdów.

We wsi Trzciana skręciliśmy w prawo jadąc na wschód przez Zawadkę Rymanowską. Minęliśmy most na rzecze Jasiołka. Bardzo podobają mi się te drewniane mosty w tych stronach.

Było ciepło i parno, a na horyzoncie robiło się szaro. Zaczęliśmy podjazd, a raczej podejście, na Kamińską - górę o wysokości 639m. Podejście było całkiem stromę a już słyszeliśmy głosy burzy.

Gdy dotarliśmy na górę już zaczynało padać. Szybko ruszyliśmy w stronę przełęczy obok wioski Szklary. Jazda po trawiastym zboczu podczas silnego deszczu z gradem nie była najprzyjemniejsza. Rano sprawdzałem pogodę i wynikało z niej, że nie miało padać. Tam chyba wszystko jest mocno zróżnicowane lokalnie - może padać, a może nie padać, wszystko zależy gdzie się chmury zakręcą.

Zjechaliśmy pod przystanek autobusowy i tam przeczekaliśmy kilka minut aż burza minie. Jechaliśmy dalej do Daliowej, a następnie 2km i już Jaśliska.

Musieliśmy podjechać pod górę do centrum wsi, tam gdzie stoją domki z 18-wieku. Pojechałem trochę za kościołem, gdzie biegnie szlak rowerowy aż do granicy. Niestety domy blokowały większość widoku, a nie miałem czasu (trochę nie chciało mi się). Caciekawiła mnie dolina od strony góry Kamień i wydaję mi się że gdy będę tutaj następnym razem to pojadę tą trasą.

Po chwili rozpoczęliśmy trasę powrotną. Tym razem już mieliśmy jechać tylko asfaltem. Najpierw zjazd z centrum wsi, później drogą do Tylawy przez gęsty las.

Road in Low Beskid near Mszana by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

W Tylawie przerwa na obiadokolację i powrót najspokojniejszą częścią trasy. Inaczej niż zawsze ta spokojność nie równałą się nudzie. Było trochę podjazdów, które nie były takie ciężkie. A zjazdów było może i więcej, gdyż pamiętam jakby one były dłuższe. (w rzeczywistości nigdy zjazdy nie będą dłuższe od podjazdów).

Spokojnie dojechaliśmy do Krempnej gdzie kupiliśmy lody i z zapasami wróciliśmy do bazy.


Powiązane wpisy