Przejazd pociągiem do Czarnkowa

pierwsza wycieczka z TurKol.pl

Aleksander Kwiatkowski, 2016-08-06

Tagi: Strona główna, Kolejowe
Miejscowości: Poznań, Czerwonak, Murowana Goślina, Skoki, Wągrowiec, Rogoźno, Ryczywól, Połajewo, Lubasz, Czarnków
Województwa: Wielkopolskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

O TurKol.pl dowiedziałem się niedawno. Bardzo spodobał mi się pomysł przejazdu liniami kolejowymi, po których nie jeżdzą już pociągi pasażarskie. Widzę jak co chwilę były rozbierane kolejne linie, na ogół na rzecz późniejszej budowy ścieżek rowerowych.

Prywatnie uważam że ma to sens czasem i jest nadużywane. Na ogół jest to "łatwym rozwiązaniem" problemu nieużywanych, niszczejących linii, a ogólnie jest to efektem strategii olewania transportu szynowego przez ostatnie lata (od końca lat 80-tych).

Jako pierwszy przejazd z TurKolem wybrałem trasę do Czarnkowa. Powodów było kilka: plotki o ciekawych terenach wokół Czarnkowa (Szwajcaria Czarnkowska), minąłem kiedyś tory kolejowe jadąc kiedyś przez Czarnków i to po nich by jechał ten pociąg, oraz ciekawiła mnie trasa kolejowa Wągrowiec-Rogoźno.

Szczegóły

Do pociągu wsiadłem na stacji Poznań Garbary. Od razu zauważyłem klimat miłośników kolei. Mi daleko zaangażowaniem do tych osób, ale mogę powiedzieć, że lubię kolej i to bardziej niż większość ludzi.

Jadąc 20km/h można spokojnie obserwować okolicę z okna (76 kB)

Gdy większość osób najbardziej była zainteresowana infrastrukturą kolejową, ja obserwowałem teren wokół. Wiele razy już jechałem na tej trasie kolejowej, jednak są miejsca które zawsze mi się podobają.

Przejazd w Komarzewie (91 kB)

Za Wągrowcem pociąg jechał już bardzo wolno. Na GPSie miałem 20km/h. Nie było to dla mnie problemem gdyż mogłem lepiej obserwować okolicę, chociaż przez dłuższy czas za Wągrowcem nie było wiele do obserwacji. Linia kolejowa mocno zarosła ponieważ (chyba) nic tam nie jeździ teraz. Wyglądało to jakby pociąg przedzierał się przez puszczę.

Snopki po żniwach (128 kB)

Gdy minęliśmy lasy jechaliśmy wokół pól. Wioski były obok, ale były one bardzo małe i jakoś budynków niewiele widziałem. Dopiero Runowo było "większą" miejscowością - posiadało swoją stację kolejową. Stacja ta teraz jest bardziej zapomniana niż ta cała linia kolejowa.

Uciekający pociąg (86 kB)

Wyjechaliśmy z Rogoźna i kierowaliśmy się do stacji w miejscowości Ryczywół. Po drodze widziałem trochę podobne do siebie tereny wielkopolskich wiosek.

Wjazd do Lubasza (126 kB)

W Ryczywole przesiedliśmy się na autobus, którym teraz będziemy jechać robiąc zdjęcia pociągowi na stacjach oraz przy najciekawszych przejazdach. Jak mam być szczery to linia kolejowa między Sierakowem a Szamotułami jest ciekawsza pod względem infrastruktury, jednak nie można jej przejechać.

Patrząc w stronę Wielenia ze Szwajcarii Czarnkowskiej (60 kB)

Najciekawszym przystankiem na robienie zdjęć była Szwajcaria Czarnkowska. Zdziwiłęm się jak wysokie są tam górki. Gdybym wiedział co mnie czeka to ubrałbym lepsze buty, gdyż wejście i zejście po mokrej ziemii było bardzo trudne. Schodziłem prawie na czworakach a do tego zaczęło padać.

Pociąg wjeżdza do Czarnkowa (130 kB)

Następnie dojechaliśmy na dworzec w Czarnkowie i udaliśmy się na punkt widokowy z którego idealnie było widać okolice Noteci. Kolejnym punktem programu był rejs po Noteci z którego dowiedziałem się historii mostu nad rzeką. Osobiście uważam, że coś brakowało. Może wolałbym aby statek popłynął dalej na północ płynąć równolegle wokół wiosek albo może woda nie jest tym co mnie najbardziej interesuje.

Czarnków (107 kB)

Wróciliśmy na dworzec i wsiadliśmy do pociągu. Gdyby się nam tego nie udało powrót byłby znacznie utrudniony.

Okolice Noteci (97 kB)

Ruszyliśmy pociągiem do stacji Bzowo-Goraj, gdzie pociąg musiał zmienić kierunek jazdy. Patrząc na mapę widać, że dalej tory biegły do stacji w Drawskim Młynie obok Krzyża.

Wagon pasażerski (69 kB)

Pogoda zaczęła się poprawiać i teraz prawie cały czas obserwowałem z okna okolicę. Pociąg poruszał się około 30km/h. Przy dobrej pogodzie te tereny są znacznie ładniejsze.

Okolice Lubasza (88 kB)

Gdy minęliśmy Rogoźno pojawiło się sporo chmur i w połowie drogi do Wągrowca rozpoczęła się dość solidna burza. W samym Wągrowcu burzy już nie było, za to widzieliśmy podwójną tęczę.

Tutaj kiedyś jechałem rowerem (147 kB)

W międzyczasie rozmawiałem o sprawach kolejowych, o tym co jest dobre i co jest złe. Mam nadzieje że wszystko powoli będzie się zmieniało w dobrym kierunku.

W przyszłości skorzystam z kolejnych wydarzeń Turkol.pl, głównie do Kruszwicy i Międzychodu.

Przyspieszenie za Rogoźnem (65 kB)

Powiązane wpisy