Pagórkami ze Strzelina do Żarowa

największe podjazdy z sakwami na zakończenie lata, niektóre pola już były nawet przeorane

Aleksander Kwiatkowski, 2016-08-25

Tagi: Strona główna, Rower, Z sakwami
Miejscowości: Strzelin, Kondratowice, Niemcza, Łagiewniki, Dzierżoniow, Marcinowice, Żarow
Województwa: Dolnośląskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Idea tego wyjazdu została lepiej napisana we wcześniejszym wpisie. Tutaj ją skrócę.

Ostatnie dni lata miały mieć bardzo dobrą pogodę. Michałowi odpowiadała trasa 2-dniowa z noclegiem. Ja chciałem odwiedzić Przedgórze Sudeckie kiedyś i okazało się, że jest to najlepszy pomysł na teraz. Michał będzie miał okazję zobaczyć pagórki na rowerze, a ja zrobić to co już kiedyś chciałem zachowując jednocześnie nie za duży koszt tej realizacji. Dojazd w Kaszuby byłby znacznie trudniejszy, je również rozważaliśmy.

Opis trasy

Szczegóły

Z pociągu w Strzelinie wysiedliśmy około 12:30. Początkowo trochę czułem się zagubiony jak jechać, czy trasa jest dobra, czy nie lepiej było ją minimalizować oraz jak nasze opóźnienie wpłynie na jej realizację.

Zatrzymaliśmy się przy wyjeździe ze Strzelina w stronę Gościęcic aby odwiedzić sklep. Obok sklepu na samochodzie leżał bardzo puchaty kot, a gdy ja później wychodziłem ze sklepu drugi kot do niego wszedł. Tak po prostu kot sobie wszedł do sklepu. W małych miejscowościach takie ciekawe sytuacje zdarzają się częściej.

Miałem obawy przed tym czy warto jechać przez Gościęcice szlakiem pieszym. Będzie tam podjazd jako sztuka dla sztuki, a mając 80km trasy do przejechania nie można szaleć.

Przycisk powiększania mapy w GPS zaczął sprawiać problemy - przestał działać. Miałem już tak kilka razy i wcześniej udawało mi się naprawić odciskając go nożykiem. Teraz pierwszy raz udało mi się go naprawić, ale później podczas podjazdu już nie byłem w stanie. Zostało powiększenie ustawione na 500m i albo uda mi się go później naprawić, albo będę musiał kupić nowe urządzenie. Już teraz mogę dopisać, że nie udało mi się go naprawić. Napiszę wkrótce recenzję tego urządzenia.

Szlak pieszy na szczęście nie był zły. Mieliśmy podjazd na 280m n.p.m. i widoki były zerowe, ale był dość szeroki i szutrowy.

Skręcając później na zachód czułem lekki spokój, gdyż to właśnie już teraz zaczęliśmy zbliżamy się do celu na ten dzień oraz w planie nie było już żadnych szlaków pieszych.

Trasa zjazdowa nie była już tak dobra. To była klasyczna droga gruntowa, trochę zarośnięta i miejscami były lekkie kamienie. Widoki ciekawsze pojawiły się dopiero jak zjechaliśmy do poziomu pól - jechaliśmy tunelem między drzewami i krzewami.

Stawy w Białym Kościele (85 kB)

Cieszyłem się gdy dotarliśmy do drogi asfaltowej w Białym Kosciele. Oprócz kilku budujących się nowych domów czuć tu klimat sudeckiej wioski.

Przejechaliśmy ulicą Leśną, Kamienną i wyjechaliśmy Piastowską jadąc pod torami kolejowymi.

Przejechaliśmy przez Wąwolnice i jechaliśmy na zachód lekkim podjazdem w stronę Stachowa.

Jadąc do Czerwieńca (93 kB)

Raz był podjazd, a raz zjazd, chociaż patrząc na mapę to mieliśmy więcej podjazdów. Na filmiku widać że mieliśmy pagórki na horyzoncie. Czułem że powoli wjeżdzamy w inne tereny, bardziej pofalowane i ciekawsze, jednak jednocześnie trochę trudniejsze.

Za Czerwieńcem mieliśmy krótki ale bardzo fajny zjazd jadąc w lesie. Na mapie widać że jest tam delikatna przełęcz - różnica 40 metrów w pionie od pobliskiej górki.

Od tego miejsca aż do Niemczy prawie przez cały czas był przyjemny zjazd. Wokół były pola, pagórki i czasem lasy. Przejechaliśmy przez Kowalskie, Żelowice, Strachów, Piotrówek i Wojsławice jadąc do Niemczy.

Rynek w Niemczy (114 kB)

W Wojsławicach obok Niemczy jest arbotreum.

Dojechaliśmy do rynku w Niemczy i tam zrobiliśmy przerwę na jedzenie. Miasto to należy do jednych z wielu, które kiedyś miało połączenie kolejowe, a teraz jest ono nieczynne. Z powodu bliskości do linii kolejowej przez Dzierżoniów i Ząbkowice Śląskie wątpie czy kiedykolwiek wzniową dojazd pociągów do Niemczy.

Następnie ruszyliśmy na północ zjeżdzając lekko z centrum. Przejechaliśmy obok Stawu Zamkowego, jednak samego zamku nie zauważyliśmy. Po chwili musieliśmy wjechać na drogę 8-kę. Dobre jest to, że musieliśmy przejechać tylko kilometr. Skręciliśmy do Kietlina.

Dolnośląskie pola (98 kB)

W okolicy jest bardzo dużo różnych dróg polnych i na pewno można dostać się w ciekawe miejsca, jednak jadąc z sakwami i mając określoną konkretnę trasę nie można się rozpraszać pomimo tego, że czasem jest tak ładnie jak tu.

Obok góry Działowa (162 kB)

Podjechaliśmy rowerem pod Golę Dzierżoniowską i obok górki Działowa skręciliśmy na północ. Jechaliśmy bo fajnej polnej drodze. Po lewej stronie mijaliśmy już zaorane pole w kształcie małej górki.

Do Kołaczowa dojechaliśmy drogą 384 przez Dębową Górę. Śłońce już zmieniało swoją barwę i widać było że zbliża się powoli zachód.

Widok na Ślężę (120 kB)

Jechaliśmy teraz przez Stoszów a w Kucharach skręciliśmy na zachód.

Mijane wioski przestały się tak wyróźniać jak wcześniej, teraz to właśnie droga była ciekawsza. Minęliśmy kilka małych pagórków z których mieliśmy bardzo ładny widok na okolicę. Towarzyszył nam widok na Ślężę.

Między miejscowościami Jaźwina a Kiełczyn (73 kB)

Za Mysłakowem przez większość czasu jechaliśmy pod słońce. Nie wiem czy to kwestia mojego zmęczenia, czy tereny te były mniej spektakularne, czy nie nagrywałem aby oszczędzić akumulatorki w kamerce, ale efekt jest taki sam - nie nagrałem dużo filmików. Nie opiszę dalszych miejscowości przez które przejechaliśmy. Wyjątkiem jest tylko Wierzbna gdzie wjechaliśmy na teren kościoła i dowiedzieliśmy się, że mieszka w tej miejscowości dużo polityków, oraz że najwięcej dla kościoła zrobili politycy SLD (zdanie jednego mieszkańca).

Zaorane pole (106 kB)

Ostatnim etapem pozostał nocleg pod Żarowem. Podczas rezerwacji prosiłem o pokój z łazienką w środku, za który mieliśmy zapłacić po 40zł. Okazało się, że pomimo telefonu potwierdzającego w trasie (jak byliśmy w Niemczy) wspomnianego pokoju nie było już dostępnego. Był dostępny albo camper, w którym mogło w nocy być chłodno, albo spanie w pokoju robotniczym. Ostatecznie pojechaliśmy do mieszkania w centrum, również robotniczego. Z jednej strony nic nie mam do kierowców tirów, ale coś mi nie pasuje, gdy w mieszkaniu nie ma ani sztućców, naczyń, nawet tacki aby móc pokroić warzywa. Jako klient chciałbym konkretne warunki za które mógłbym zapłacić i to również więcej niż 40zł. Z tego powodu nie zaznaczyłem tego miejsca na swojej liście polecanych noclegów.

Ruiny w Pankowie (184 kB)