Punkt widokowy w Dusznie i Pałuki rowerem

przez Wydartowo łukiem do Wągrowca

Aleksander Kwiatkowski, 2017-05-13
Nie przestrasz się, proszę! Wpis nie został jeszcze dokończony.

Procedura tworzenia wpisów wygląda następująco:

  1. Bycie w terenie - czyli aktywność która zostanie opisana,
  2. Utworzenie pustego wpisu - zdjęcie, trasa, informacje o kilometrach, gminach, ...
  3. Notatki - strzępki ulotnych informacji w formie listy
  4. Tekst wstępny
  5. Poprawki w tekście
  6. Media - głównie zdjęcia, czasem filmik

Widzisz to, ponieważ niestety jeszcze nie miałem czasu aby napisać i poprawić tekst wpisu. Będę to robił stopniowo gdy pogoda nie będzie sprzyjać wyjazdom. Tymczasem zapraszam na ukończone wpisy na stronie głównej lub na liście wpisów.

Tagi: Rower, Niedokończone
Miejscowości: Mogilno, Trzemeszno, Gąsawa, Rogowo (powiat żniński), Żnin, Damasławek, Wągrowiec
Województwa: Kujawsko-pomorskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Prognoza pogoda na tyn weekend była obiecująca. Przewidywany był stały wiatr ze wschodu na zachód co powinno być pomocne. Wpadł do mojej głowy pomysł aby ponownie odwiedzić Pałuki. Bym mógł zobaczyć jak te tereny wyglądają wiosną i przy okazji pojeździć po małych górkach.

Opis trasy

Szczegóły

Niestety nie mogłem ruszyć wcześniejszym pociągiem niż przed godziną 10-tą, dlatego pojechaliśmy pociągiem IC do Mogilna.

Z Mogilna mogliśmy pojechać do Padniewa ale wtedy ominęlibyśmy punkt widokowy w Dusznie. Całkiem niedawno byłem na nim, lecz wtedy śladów wiosny jeszcze nie było widać.

Postanowiliśmy, że cofniemy się do Wydartowa przez Chabsko.

W mieście przejechaliśmy obok Jeziora Mogileńskiego a następnie przejechaliśmy mostem nad torami do Orchowa. Jakiś czas temu jeździł po nich maluch-drezyna.

Ruch stopniowo się zmniejszał po opuszczeniu Mogilna. Miejscami trasa była ciekawa dzięki świeżo zazielenionymi drzewami wokół drogi.

Przy stacji kolejowej w Wydartowie zakupiłem trochę zapasów. Musieliśmy przenieść rowery przez przejazd kolejowy będący właśnie w

Do punktu widokowego jechaliśmy tak samo jak miesiąc temu. Chwilę przerwy zrobiliśmy sobie na wieży. Najbardziej podobały mi się jak są cieniowane pola wokół. Pofalowane te pola wyglądały interesująca z góry, jednak sporo gołych płaskich pól było mało interesujące.

Zapytaliśmy się kogoś z domu sołtysa jak najlepiej dostać się do Palędzia. Osoba ta poleciła abyśmy pojechali szlakiem pieszym. Teren był niepewny dlatego zjeżdzaliśmy na hamulców aby zbyt szybko nie wjechać w jakąś dziurę.

Zjazd do Padniewa był długi i spokojny. Jak to przy zjazdach najlepsze widoki są na początku i wtedy też było najbardziej stromo, chociaż nie tak bardzo stromo nawet na te tereny. Widać było wiosnę w pełni i jedynie istotna część pól na których jeszcze nic nie rosło psuła klimat wiosny.

W Padniewie zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu abym mógł sprawdzić mapę. Słyszeliśmy dziwne buczenie i patrząc na niebo zauważyliśmy jakąś dziwną dużą chmarę owadów. Nie pamiętam abym coś podobnego widział.

Do Józefowa wjechaliśmy bez zatrzymywania się. Hamowałem na tyle aby można bezpiecznie skręcić w lewo w Palędziu Kościelnym. Nie chciałem tracić prędkości nabytej podczas delikatnego zjazdu.

Bardzo podobał mi się fragment trasy między Józefowem a Niestronnem. Nie pamiętam ile było zjazdów, ale polecam każdemu się tutaj przejechać.

W okolicy wsi Drewno/Bełki również był interesujący zjazd. Niestety od razu czekał na nas mniej interesujący podjazd. Podjazd ten wymagał zrzucenia przerzutki przedniej na jedynkę nawet.

Wjechaliśmy w las. Czułem podobny klimat okolicy jak tereny niedaleko Kamionek. Minęliśmy niebieski szlak rowerowy którym można dojechać do Chomiąży Szlacheckiej.

Dojechaliśmy do Oćwieka. Przez tą wieś również kiedyś przejeżdzałem.

Ruszyliśmy na zachód kierując się do Marcinkowa Górnego. Mijaliśmy jakiś rajd motorowy po drodzę.

W Marcinkowie Górnym obok pałacu widzieliśmy pomnik Leszka Białego przy skrzyżowaniu z drogą do Gąsawy.

Znowu jechaliśmy na zachód. Tereny nie odznaczały się specjalnie. Wokół sporo pól i wiosek, trochę kwitnącego rzepaku.

Za Wolą jechaliśmy przez las wokół jakiegoś jeziora. Oczywiście musi być to Jezioro Kaczkowskie, gdyż jest obok Kaczkowa. Całkiem klimatycznie wyglądał środek tej miejscowości.

Ruszyliśmy drogami polnymi do Damasławku. Tam musieliśmy podjąć decyzję jak jechać dalej. Zaproponowałem abyśmy pojechali na północ aby było ciekawiej, a tylko 3km dłużej do Wągrowca.

W Turzy skręciliśmy na zachód. Wieś tą widziałem gdy miesiąc temu jechałem tutaj pociągiem.

Pojawiało się zmęczenie i tereny przestawały być dla mnie interesujące. Chcieliśmy dojechać do Wągrowca aby odpoczać i wrócić do Poznania.

Gdzieś za Mokronosami widziałem owce.

Przejeżdzając przez Kaliską widzieliśmy drugie jezioro Wągrowca.


Powiązane wpisy