Wieczór w Rosnówku

Aleksander Kwiatkowski, 2017-05-22
Nie przestrasz się, proszę! Wpis nie został jeszcze dokończony.

Procedura tworzenia wpisów wygląda następująco:

  1. Bycie w terenie - czyli aktywność która zostanie opisana,
  2. Utworzenie pustego wpisu - zdjęcie, trasa, informacje o kilometrach, gminach, ...
  3. Notatki - strzępki ulotnych informacji w formie listy
  4. Tekst wstępny
  5. Poprawki w tekście
  6. Media - głównie zdjęcia, czasem filmik

Widzisz to, ponieważ niestety jeszcze nie miałem czasu aby napisać i poprawić tekst wpisu. Będę to robił stopniowo gdy pogoda nie będzie sprzyjać wyjazdom. Tymczasem zapraszam na ukończone wpisy na stronie głównej lub na liście wpisów.

Tagi: Pieszo, Niedokończone
Miejscowości: Stęszew
Województwa: Wielkopolskie

Wstęp

Dawno już nie robiłem zdjęć na statywie. Patrząc na moich znajomych fotografów i ich zdjęcia czułem delikatną zazdrość gdyż oni poświecają więcej czasu na fotografię. Ja natomiast poświęcam więcej czasu na jeżdzenie rowerem.

Nie znalazłem jeszcze idealnego jeziora do zdjęć zachodzącego Słońca. Miałem kilka potencjalnych opcji w okolicy i tego wieczoru postanowiłem, że sprawdzę jedną z nich.

Opis trasy

Szczegóły

Z [Poznania][wiki-poznan] ruszyłem dość późno, pociągiem o 18:50. To akurat nie było problemem gdyż celowałem tylko na zachód Słońca.

Wysiadłem na stacji Trzebaw Rosnówko około 19:15.

Na miejscu zapytałem się lokalnej osoby które jezioro jest ciekawsze. Przekonała mnie ta pani że lepiej udać się w stronę Jeziora Małego

Kierowałem się ulicą Dworcową w stronę [Wielkopolskiego Parku Narodowego][wiki-wpn].

Idąc po drodzę usłyszałem że na poboczu coś się poruszyło, okazało się że był to kot. Jakis lokalny młody kotek przeszkodził mi w mojej trasie, ale dał bardzo dużo okazji na zrobienie mu zdjęć.

Z drogi miałem widok na Jezioro Małe. Nie chciałem iść przez kogoś teren oraz miałem nadzieje, że po drugiej stronie będzie lepszy dostęp do wody. Z tego powodu ruszyłem dalej.

Będąc już "w lesie" czułem się otoczony przez dźwięk ptaków. Okazji do zdjęć nie miałem żadnych, raczej cieszyłem się spokojem, przyrodą oraz komarami.

Gdy wyszedłem z lasu kierowałem się ulicą Jarosławiecką do centrum wsi. Niestety po lewej stronie odgradzały jezioro ode mnie zamknięte domki letniskowe. Nie było okazji na zrobienie zdjęcia jeziora.

Przeszedłem przez tunel pod torami kolejowymi oraz drogę 5-tkę. Gdyby nie ta droga miejscowość ta byłaby bardzo spokojna.

Dotarłem na Jezioro Rosnowskie (chyba tak się nazywa). Był tam dość rozbudowany most gdzie mogłem porobić trochę zdjęć zachodzącego Słońca.

Dzikości w tym miejscu niestety nie stwierdziłem, ale może kiedyś rano jesienią pojawią się tu mgły i będzie okazja na ciekawe zdjęcie.

Wróciłem na przystanek kolejowy 15 minut przed przyjazdem ostatniego pociągu. W linii prostej było to około 300m.

Gdybym nie zdążył to jest jeszcze autobus którym mógłbym dostać się na [Górczyn][wiki-gorczyn].


Powiązane wpisy