Żuławy Wiślane po deszczu

opuszczenie Kaszubów, ucieczka przed deszczem i na koniec krótki przejazd przez Żuławy Wiślany aby dostać się do Tczewa

Aleksander Kwiatkowski, 2017-06-10

Tagi: Rower, Z sakwami, Strona główna
Miejscowości: Kolbudy, Pruszcz Gdański, Suchy Dąb, Tczew
Województwa: Pomorskie

Wstęp

Wycieczka po Kaszubach zakładaliśmy jako dwudniową. Trasa jej nie była zaplanowana. Nawet pod koniec dnia poprzedniego nie miałem pewności czy nie będę się ewakuował z powodu braku noclegu.

Opis trasy

Szczegóły

Wstaliśmy niezbyt wcześnie. Rano była w miarę dobra pogoda, która stopniowo się pogarszała.

Wiedzieliśmy, że będziemy jechać przez Kolbudy. Wiedzieliśmy również, że będzie bardzo fajny zjazd, gdyż już wczoraj go poznaliśmy.

Podczas zjazdu po lewej stronie mijaliśmy linię kolejową 229 i w pewnym momencie zauważyłem poruszającą się drezynę ręczną po odblaskujących bluzach jej pasażerów. Bardzo łatwo można znaleźć informację o drezynach i jeżeli dobrze sprawdziłem, to co tydzień w niedzielę o 10-tej można się nimi tam przejechać.

Żółty szlak pieszy obok Zbiornika Kolbudy Dolne (81 kB)

Wyjeżdzając z Kolbud wybraliśmy żółty szlak pieszy. Przebiega on obok Zbiornika Kolbudy Dolne. Dalsza część to lekki zjazd w wąwozie. Niestety przez mój błąd nie nagrałem tego, a bardzo mi się to miejsce podobało.

Gdy dojechaliśmy do ulicy Szkolnej widzieliśmy dziwny budynek na wschód od nas. Prawdopodobnie jest to elektrownia wodna.

Dojechaliśmy do Bielkówka, a dalej kierowaliśmy się na wschód w stronę Pruszcza Gdańskiego.

Prawdopodobnie budynek elektrowni wodnej (115 kB)

Mijaliśmy zielone pofalowane pola. Chmury wyglądało bardzo niepokojąco chociaż w tamtym momencie mi się one podobały. Trasa raczej była "monotonnie ciekawa" - czyli trudno określić pojedyńcze ciekawe miejsca.

W Straszynie był bardzo fajny zjazd. Jak to często bywa i tym razem powodem obniżenia terenu jest rzeka - Radunia.

Pofalowane pola na trasie do Straszyna (72 kB)

Gdy dojeżdzaliśmy do Straszyna zaczęło padać. Zrobiliśmy przerwę przy sklepie spożywczym jednocześnie robiąc sobie solidne śniadanie.

Razem z Michałem postanowiliśmy, że ruszymy do Pruszcza Gdańskiego. Tam mam znacznie więcej możliwości powrotu pociągiem i tam również pomyślałbym w którym miejscu zakończyć dzisiejszą trasę.

Czekaliśmy przy sklepie prawie godzinę. Postanowiliśmy ruszyć kiedy wydawało się nam, że deszcz powoli przestaje padać. Tak jednak nie było i po chwili intensywność opadów wróciła a my jechaliśmy i mokliśmy.

Przejechaliśmy nad drogą S6 i ścieżką rowerową wjeżdzaliśmy do Pruszcza Gdańskiego. Przez ten deszcz sam nie wiedziałem gdzie powinniśmy jechać.

Ostatecznie dojechaliśmy do Lidla przy ulicy Azaliowej w północno-wschodnim krańcu miasta. Tam po sprawdzeniu opcji i zakupach postanowiłem, że spróbuję dojechać do Tczewa (27km z możliwością skrócenia) zamiast jechać na północ do Gdańska (20km bez możliwości skrócenia oraz niepewna droga - ruch w mieście). Miałem dwie godziny do odjazdu pociągu.

Droga na Żuławach Wiślanych (149 kB)

Roździeliliśmy się a sam teraz jechałem wyraźnie szybciej. Michał jechał wolniej będąc obładowany sakwami.

Jadąc obok lotnika w Pruszczu Gdańskim zauważyłem dużą ilość ludzi i samochodów. Jakieś wydarzenie lotnicze miało tam miejsce.

Jechałem dalej na wschód wkraczając w Żuławy Wiślane. Nazwa hotelu "Żuławski Dwór", który mijałem jadąc do Grabiny-Zameczek, była tego dowodem.

Dojeżdzając do Grabin-Zameczku skręciłem w prawo i jechałem na południe po spokojniejszej drodze, wzdłuż rzeki Motławy. Na moje szczęście przestało padać.

Pole po deszczu (64 kB)

Trudno mi więcej opowiedzieć o okolicy. Była ona zdecydowanie bardziej płaska niż Kaszuby ale nie była nudna, raczej spokojniejsza.

Starałem się jechać sprawnie aby jak najszybciej dojechać do Tczewa. Zbliżając się do Koźlin widziałem po lewej stronie wał przeciwpowodziowy na Wiśle. Od tego momentu jechałem wzdłuż niego.

Nie mogłem kupić biletu na rower pomimo tego, że w pociągu bezproblemowo znalazłem na niego miejsce. Tylko że kupno w pociągu to dopłata 9zł.