Dojazd do Tucholi z Sępólna Krajeńskiego

opuszczając Krajeński Park Krajobrazowy z gratisowym deszczem

Aleksander Kwiatkowski, 2017-06-25

Tagi: Rower, Z sakwami, Strona główna
Miejscowości: Sępólno Krajeńskie, Kęsowo, Gostycyn, Tuchola
Województwa: Kujawsko-pomorskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Trasa opuszczenia Krajeńskiego Parku Krajobrazowego nie była jeszcze ustalona. Mieliśmy kilka opcji w zależności od pogody. Tego dnia pogoda była niepewna, dlatego postanowiliśmy wybrać prawie najprostszą wersje trasy. Była to wersja prawie najprostsza gdyż zawsze mogliśmy jechać na północ do miejscowości Lipka, do której mieliśmy około 20 km. Tylko to by było zbyt proste.

Opis trasy

Szczegóły

Na początku musieliśmy przejechać przez centrum Sępólna Krajeńskiego. Na własne oczy zobaczyliśmy przykład różnic wysokości gdy musieliśmy podjechać ulicą Komierowską w kierunku wschodnim.

Tory linii 281 obok Sępólna Krajeńskiego (105 kB)

Wyjeżdzajac z miasta przejechaliśmy na wiadukcie nad torami linii kolejowej 281. Na ten momeny linia ta nie jest używana. Są bardzo dalekie plany wznowienia połączenia osobowego z Gniezna do Jarocina, jednak ostateczny termin jest przesuwany i nie wiem czy jest konkretny termin podany.

Gdyby połączenie to odniosło sukces to możliwe, że powstałyby plany rozszerzenia połączeń kolejowych kiedyś. Może również przez Sępólno Krajeńskie.

Zdziwił mnie zakaz jazdy po ulicy rowerem. Trudno mi wyobrazić tak duży ruch samochodów.

Będąc już 2km na trasie zauważyłem, że zapomniałem zabrać bidonu. Musiałem się wrócić. Zostawiłem tylko sakwy abym był szybszy.

Klasyczna droga gruntowa (154 kB)

Droga asfaltowa, jak to bywa często, się skończyła i jadąc już po drodze gruntowej wjechaliśmy do lasu. Było to dość częste zjawisko na tym wyjeździe. Tym razem jazda w terenie była zjawiskiem pożądanym.

Najpiękniejsze tereny zobaczyliśmy, gdy jechaliśmy w pobliżu Jeziora Niechorz. Oczywiście nie widzieliśmy samego jeziora. Miałem wrażenie, że oprócz ogólnego klimatu w tym miejscu było jeszcze bardziej dziko i malowniczo. Wystarczyło tylko odgrodzić drogę 25 rzeką Sępolną.

Wijąca się droga wokół pól (82 kB)

Raz na jakiś czas widzieliśmy jakieś domy obok ale w większości okolica to były pola uprawne, które w tym momencie "uprawiały się same".

Gdzieniegdzie droga wiła się przez delikatne pagórki i to jest chyba największą zaletą tych terenów.

Ruszyliśmy na północ w kierunku wsi Trzciany. Po pewnym czasie jechaliśmy już asfaltem, a jak się nie mylę to po lewej stronie minęliśmy składowisko odpadów. Znak zagrożenia biologicznego przy bramie bardzo kontrastował z dzikością tych terenów.

Pola przed Włościborzem (56 kB)

Skręciliśmy na prawo jadąc teraz dłużej na wschód przez Włościbórz aż do Wałdowa, gdzie będziemy skręcać na północ. Udało mi się rozpędzić na zjeździe. Kierowaliśmy się w stronę rzeki Kamionka, a rzeki na ogół są w obniżeniu terenu.

Droga dojazdowa do Włościborza od wschodu (171 kB)

Udało mi się rozpędzić do ponad 50km/h. W miejscu gdy droga asfaltowa się skończyła, a za chwilę było ograniczenie prędkości do 30km/h, udało mi się nieznacznie przekroczyć prędkość.

Minęliśmy jakieś zabudowania, jakby to była jakaś zapomniana wioska rolnicza składająca się z 2-3 gospodarstw rolnych. Według OpenStreetMap jest to miejscowość o nazwie Toboła.

Dwa rodzaje zboża (103 kB)

Minęliśmy rzekę Kamionkę i chwilę po tym rozpoczął się pierwszy istotny opad deszczu tego dnia.

Wioska Toboła obok rzeki Kamionki (120 kB)

Teoretycznie byliśmy w tym momencie we wsi Adamkowo. Dojechaliśmy do skrzyżowania dróg gruntowych przez które przechodziły piesze szlaki turystyczne. Skręciliśmy na wschód jadąc do Bralewnicy drogą tym razem trochę bardziej gruntową niż wcześniej. Po lewej stronie była niewielka skarba a po prawej granica lasu.

W pewnym momencie, kilka metrów przed nami, przebiegła młoda sarenka. Uciekła ona do lasu który otaczał drogę z prawej strony.

Na północ od rzeki Kamionka (142 kB)

Wyjechaliśmy z krótkiego lasu i rozpoczął się lekki podjazd. Z prawej strony mieliśmy bardzo ładny widok w kierunku Gostycynia (chociaż nie wiem czy widzieliśmy wspomnianą miejscowość).

Jadąc w stronę Bralewnicy (76 kB)

W Bralewnicy również mieliśmy dobry widok na okoliczne tereny.

Przejechaliśmy przez skrzyżowanie z oficjalnie asfaltową drogą regionalną. Ta po której jechaliśmy oficjalnie miała być drogą gruntową patrząc na mapę UMP. Jechaliśmy dalej po jakiś betonowych kładkach w stronę Wielkiego Mędromierza.

Zbliżając się do Bralewnicy (81 kB)

Minęliśmy tory kolejowe. Jest to linia 241 która w tym momencie jest nieużywana dla transportu, jednak czasem jeżdzą po niej pociągi specjalne lub lekkie drezyny z Tucholi do Koronowa.

Tory linii kolejowej 241 (120 kB)

Droga z betonowych kładek zamieniła się w drogę szutrową, a później ponownie w drogę gruntową.

Wjechaliśmy do miejscowości o ciekawej nazwie Wielki Mędromierz i równie szybko ją opuściliśmy. Chyba nazwa jest najciekawszą cechą tej wsi.

Chwilę po tym jak wyjechaliśmy ponownie zaczęło padać. Tym razem silniej i wyglądało jakby deszcz miał padać dłużej. Co chwilę musiałem przecierać kamerkę. Każda kropelka znacząco pogarsza jakość obrazu.

Do Tucholi mieliśmy około 6km w linii prostej. Jechaliśmy przez tereny pól uprawnych, które położone są wyżej niż miasto.

Zboże po deszczu (75 kB)

Deszcz po kilku minutach przeniósł się w inne miejsce a my mogliśmy obserwować kontrast słonecznej pogody z ciemnymi chmurami.

Jechaliśmy czerwonym (i żółtym) szlakiem rowerowym i przez "tunel w krzakach" zjechaliśmy do Tucholi. Byłem ogromnie zaskoczony ukształtowaniem terenu i potencjałem okolicy. Tego dnia myślałem o tym, aby tu przyjechać jeszcze raz. Dokańczam ten wpis w listopadzie i nie udało mi się to zrealizować.

W Tucholi zjedliśmy obiad i trochę pospacerowaliśmy. Czasami pojawiał się lekki deszcz.

Wracając szynobusem do Bydgoszczy byłem świadkiem przeciekania jego dachu. Obserwując mijane tereny poczułem ogromną cheć na dalsze eksploracje województwa kujawsko-pomorskiego.