Wiosenne okolice Stargardu

pierwsze oznaki wiosny podczas jazdy rowerem w zachodniopomorskim

Aleksander Kwiatkowski, 2018-04-21

Tagi: Rower, Strona główna
Miejscowości: Stargard, Marianowo, Suchań, Dobrzany, Choszczno, Krzęcin, Bierzwnik
Województwa: Zachodnio-pomorskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Nie ma specjalnej przyczyna do przejechania tej trasy. Po prostu była dobra pogoda, a do Stargardu jest stosunkowo dobry dojazd pociągiem.

Opis trasy

Szczegóły

Pogoda tego dnia była bardzo dobra. Praktycznie całe niebo było bezchmurne. Nie pamiętam dokładnie dlaczego wybraliśmy tą trasę.

Wschodnia część Stargardu (130 kB)

Dojechaliśmy do Stargardu. Miasto to jest całkiem ładne. Dużo budynków z czerwonej cegły. Z drugiej strony musieliśmy uważać podczas jazdy gdyż ruch samochodów był stosunkowo duży.

Planowaliśmy jechać ulicą Klonową do Ulikowa we wschodniej części miasta. Niestety źle skręciliśmy i dostalisy się ulicą Grudziądzką do Strachocina.

Pociąg jadący do Słupska (95 kB)

Przejechaliśmy przez tory linii 202, którymi można dojechać do Białogardu albo linią 403 do Piły.

Jechaliśmy drogą gruntową równolegle z torami do Ulikowa.

Jadąc do Ulikowa (86 kB)

Pomimo delikatnie już zielonych drzew, pola wokół nas nie wyglądały jeszcze wiosennie.

Przejechaliśmy w okolicy stacji kolejowej i jechaliśmy przez Ulikowo do wsi Pęzino.

Zbliżając się do Ulikowa (107 kB)

Ulikowo wyglądało na bardzo małą wioskę, jakby było złożone tylko z trzech domów, lecz w praktyce główna część tej miejscowości była przed nami.

Niektóre pola leniwie zaczynały robić się zielone. Pojawiały się nieznaczne pagórki i powoli krajobraz robił się ciekawszy. Zapowiadało się ciekawie.

Zamęk w Pęzino (118 kB)

Pęzino jest ciekawą wioską. Jest tam ładny kościół i zamek. Przepływa przez niego rzeka Krępiel. Jest to miejscowość, do której chętnie bym pojechał pospacerować w spokojny, jesienny dzień.

Golina było również ciekawą wsią, chociaż nie zatrzymaliśmy się tam. Po lewej stronie widzieliśmy obniżenie terenu w okolicy rzeki Pęzinki.

Pomimo jazdy wzdłuż linii kolejowej 403 tereny były całkiem spokojne i klimatyczne. Zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby odjechać trochę dalej od torów, może tam by było ciekawiej? Mogłyby być tam znacznie bardziej klimatyczne, dziksze miejsca.

Magnolie obok sklepu w Tarnowie (62 kB)

Wjechaliśmy do wsi Tarnowo gdzie zrobiliśmy przerwę przy lokalnym sklepie spożywczym. Obok sklepu kwitły magnolie.

Niedaleko jest przystanek kolejowy Tarnowo Pomorskie.

We wsi Modrzewo był ciekawy kościół w centrum. Kolejna miejscowość - Sierakowo - wyglądało na znacznie nowocześniejszą wieś. Jakby miała ona charakter rekreacyjny, chociaż do Jeziora Sierakowskiego nie było blisko w tym momencie.

Jadąc do Wapnicy (187 kB)

Nie licząc dwóch budynków to cały czas jechaliśmy w okolicy lasu. Nic ciekawego nie mijaliśmy.

Dotarliśmy do drogi do Wapnicy. Planowałem wcześniej aby przejechać przez Recz, miejscowość która ma ciekawe ułożenie ulic wokół centrum.

Podmokła droga w okolicy rzeki Iny (116 kB)

Tutaj przyszedł czas na ważne decyzje "co robić dalej?". Wapnica jest położona dość specyficznie. Oprócz drogi 10-tki jedyny dojazd jest z północy, a tą drogą sami przyjechaliśmy. Mogliśmy jechać 5km do Recza drogą krajową (albo niepewnymi gruntowymi przez Sokoliniec) albo spróbować drogi gruntowe. Na południe rzeka Ina ograniczała dostępne drogi.

Postanowiłem zostawić sobie Recz na inną wycieczkę. Chciałem zobaczyć jeziora, które są na północ od tej miejscowości.

Rzeka Ina (76 kB)

Wybraliśmy trasę przez malutką wieś Ininy. Na mapie jest zaznaczona ta droga jako dość pewna droga gruntowa. Wiedzieliśmy, że gdy coś pójdzie nie tak to będziemy mieć spory problem.

Zjechaliśmy z 90m do 30m n.p.m. widząc obok jeszcze szare pola. Nie chciałem myśleć o konieczności wracania się tą samą drogą.

Most nad rzeką Iną (87 kB)

Gdy zjechaliśmy widzieliśmy duże gospodarstwo rolne i ładny dom, obok którego było kilka owiec w ogrodzie.

Dotarliśmy do drogi wyłożonej betonowymi płytami. Okazało się, że bliskość rzeki Iny powoduje, że te tereny są prawie ciągle zalane. Betonowe płyty umożliwiają poruszanie się tutaj maszyn rolniczych bez zakopywania. Maszyny te jednak mają znacznie większe opony. Miejscami rowerami płyneliśmy przez wodę, która dochodziła miejscami do wysokości pedału w dolnej pozycji. Na oko głębokość wody była wtedy 15cm.

Piaski niedaleko mostu nad rzeką Iną (182 kB)

Bardzo się ucieszyłem, gdy zobaczyliśmy most umożliwiający przejazd na drugą stronę rzeki. Do tego momentu zawsze mogło się okazać, że będziemy musieli się wracać.

Po lewej stronie widziałem jeszcze kolejne zalane tereny.

Kierowaliśmy się do Sławęcina. Pomimo małej odległości do Choszczna wieś ta była bardzo spokojna i klimatyczna.

Staw w Sławęcinie (120 kB)

Przejechaliśmy 5km do Pakości, gdzie dołączyliśmy do drogi 160 i już bezpośrednio jechaliśmy do Choszczna. Podczas zjazdu mieliśmy bardzo dobry widok na miasto i zielone pola w okolicy. Sporo nowych domów jest budowanych w części północno-zachodniej.

Sławęcin (135 kB)

Wyjeżdzając przejechaliśmy przez linią kolejową 410, która jest w części rozebrana. Są plany utworzenia ścieżki rowerowej z Choszczna do Barlinka. Tam tereny są bardzo ładne na rower i przydałoby się sensowne połączenie kolejowe, chociaż jest to nierealne.

Jezioro Żeńsko (99 kB)

Opuściliśmy ruchliwą drogę 160 jadąc w stronę stacji Stary Klukom.

Jechaliśmy w stronę Krzęcina, droga była bardzo przyjemna a ruchem samochodów bardzo mały. Jednak oprócz widoków na horyzoncie była ona mało interesująca i monotonna według mnie.

Przez wjazdem do Krzęcina mieliśmy widok na Jezioro Brudne i starą stację paliw (jeżeli się nie mylę).

Chłopowo (82 kB)

We wsi zrobiliśmy przerwę na pójście do sklepu "na kolacje". Jutro sklepy były zamknięte.

Robiłem się zmęczony. Po niedawnym przeziębieniu nie miałem dużo siły. Mieliśmy ostatni pociąg osobowy powrotny około 19:30 z Rębusza, gdzie zaczynałem w 2015 roku samotną 2 dniową trasę rowerową.

Chłopowo miało swój klimat, jednak byłem zmęczony i nie doceniałem go.

Podmokłe tereny w okolicy Rębusza (167 kB)

Około półtora kilometra przed stacją Rębusz zauważyliśmy w lesie podmokłe tereny. Wyglądały one bardzo ciekawe i jest to ciekawe miejsca na zdjęcia o poranku. Tylko niestety dojazd pociągiem nie jest krótki.

Ogólny wniosek dzisiejszego dnia: tereny są ciekawe, jednak lepiej by było nie planować konkretnej trasy a spróbować pozwiedzać okolice rzek, mniejsze miejscowości. Skorzystać z możliwości dojazdu i przesiadki szynobusami.

Stacja kolejowa Rębusz (105 kB)

Powiązane wpisy

Wpis ukończono dnia 2018-08-18, czyli 119 dni później.