Przez trzy wojewódzwa do Krajeńskiego Parku Krajobrazowego

czyli region, który jest według mnie rowerowym pewniakiem - zawsze jest tam coś ciekawego

Aleksander Kwiatkowski, 2018-05-04

Tagi: Rower, Strona główna, Najlepsze
Miejscowości: Czersk, Śliwice, Cekcyń, Tuchola, Kęsowo, Kamień Krajeński, Debrzno, Lipka
Województwa: Pomorskie, Kujawsko-pomorskie, Wielkopolskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Krajeński Park Krajobrazowy zawsze wspominam bardzo dobrze. Dlatego jedną z tras, które chciałem przejechać podczas tej majówki, była związana z tym regionem.

Opis trasy

Szczegóły

Początek trasy zaplanowałem w Tucholi i chciałem dojechać tam pociągiem, jednak ostatecznie (po namowie Krzycha) postanowiliśmy dojechać do niej rowerem.

Las jest tutaj wszędzie (182 kB)

Trasa ta miała się różnić od dojazdu pierwszego dnia. Nie wiedziałem jak dokładnie ona wygląda, wolałem aby teraz Krzychu nawigował.

Pojechaliśmy drogą asfaltową w kierunku Okonin. Tam przez pewien czas jechaliśmy zielonym szlakiem rowerowym aby drogą gruntową jechać na zachód w stronę Kowalskich Błot (odmiany to nie jest moja dobra strona).

Wieś Kowalskie Błota (107 kB)

Przejeżdzając w okolicy lądowiska (tak ten obszar na jednej mapie został oznaczony) widziałem spokojnie spacerującego białego konia, który kierował się w stronę lasu. Brzmi to śmiesznie ale na filmiku z kamerki widać go jako białą plamkę.

Trudno mi coś więcej napisać o Kowalskich Błotach. Jezioro Okierskie dodaje uroku tej miejscowości. Od tego miejsca dojazd do Tucholi był już oczywisty.

Wiatraki na północ od Tucholi (76 kB)

Dotarliśmy na rynek Tucholi gdzie spróbowałem regionalnej zupy. To była nasza pierwsza krótka przerwa tego dnia.

Musieliśmy dojechać do Bladowa jadąc 3km po drodzę wojewódzkiej. Ruch niestety był wyraźny tego dnia.

Wieś Bladowo (94 kB)

Od tego miejsca jechaliśmy zielonym szlakiem rowerowym. Z założenia plan był taki aby jechać aż do okolic linii kolejowej, którą byśmy wracali, czyli gdzieś za Starym Gronowem.

Jadąc do Słupów przejechaliśmy przez tory kolejowe. Jadąc pociągiem po nich można dojechać do Chojnic.

Tory do Chojnic (95 kB)

Minęliśmy Słupy i kierowaliśmy się do Tuchółki. Wokół nas wiosna pokazywała swoje najlepsze oblicze. Drzewa wokół drogi miały jasno-zielone liście, które za miesiąc staną się wyraźnie ciemniejsze.

Tory do Chojnic (105 kB)

Po lewej stronie widziałem obniżenie terenu doliny rzeki Kicz dopływającej do Jeziora Tucholka.

Czasami musieliśmy jechać szlakiem rowerowym pomimo prawie zerowego ruchu (183 kB)

Opuszczając tą wieś przejeżdzaliśmy przez skrzyżowanie. Na prawo skręcając można dojechać do Żalna, gdzie jest przystanek kolejowy. Mam wrażenie, że te tereny warto by jeszcze zwiedzić dokładniej.

Okolice Kęsowa (88 kB)

Jadąc z Kęsowa do Krajenki mijaliśmy rozrzucone gospodarstwa rolne na prawie całej odległości.

Zaciekawiła mnie okolica Ludwichowa i rzeki Wytrych. Widziałem tabliczkę informującą o bunkrach w okolicy, jednak nie mieliśmy czasu ich zobaczyć.

Droga do schronów w okolicy Ludwichowa (116 kB)

W tym miejscu zboczyliśmy z zielonego szlaku rowerowego. Gdyby nie to, to byśmy musieli pojechać 4km na północ i musieli przejechać drogą gruntową. Nie chcieliśmy kombinować oraz obawiałem się jakości szlaku, dlatego dobrze że podjeliśmy taką decyzję. W przyszłości chciałbym zobaczyć Góry Obkaskie.

Droga do Kamienia Krajeńskiego (170 kB)

Jechaliśmy do Kamienia Krajeńskiego. Mijaliśmy naprzemiennie wioski, drzewa gęsto posadzone wzdłuż drogi i czasami widok na jakieś pole.

Widząc tabliczkę informującą o przejeździe kolejowym przypomniał mi się przejazd pociągiem przez Kamień Krajeński.

Tory przy Kamieniu Krajeńskim (100 kB)

Zrobiliśmy przerwę w centrum Kamienia Krajeńskiego na jedzenie.

Aby dołączyć do zielonego szlaku rowerowego mieliśmy dość solidny zjazd. Następnie wjechaliśmy w osiedle nowych domów jednorodzinnych i dojechaliśmy do ronda, przez które przeprowadzona jest droga krajowa 25. Tam już spokojnie kontynuowaliśmy jazdę zielonym szlakiem rowerowym.

Jechaliśmy na zachód wzdłuż rzeki Kamionki. Zgodnie ze szlakiem powinniśmy skręcić na północ do Witkowskiego Młyna. Byłoby to 7km przez las. Woleliśmy nie ryzykować chociaż ciekawość pozostała i skoro szlak został poprowadzony tam to było to z jakiegoś powodu. Muszę to kiedyś sprawdzić. Ogólnie bardzo dobrze oceniam Naszyjnik Północy.

Okolice Witkowa (106 kB)

Przejechaliśmy przez klimatyczną wieś Witkowo. Kolejną miejscowością na trasie było Stare Gronowo.

Mogliśmy jechać do stacji Bukowo Człuchowskie jednak mając czas wolałem pojechać trochę dalej i dojechać do województwa wielkopolskiego. Byłaby to kolejna zaliczona gmina i uczucie "większego dokonania" - przejechać przez 3 województwa jednego dnia. Celem w takim razie była stacja w Lipce.

Wieś Buka (87 kB)

Jechaliśmy przez Bukę tylko dla samej nazwy miejscowości. Bardzo spodobała mi się ta wieś, zwłaszcza przystanek autobusowy w centrum.

Do Batorowa wjechaliśmy od strony kościoła. Ponownie zrobiliśmy przerwę przy placu zabaw, z którego jest dobry widok na staw.

Kościół w Batorowie (133 kB)

Dojechaliśmy do Lipki gdzie zrobiliśmy krótką przerwę na zupę a następnie pojechaliśmy na dworzec kolejowy. Z przesiadką w Chojnicach dotarliśmy do Czerska.


Powiązane wpisy

Wpis ukończono dnia 2018-09-27, czyli 146 dni później.