Zakończenie sezonu rowerowego w 2018

jadąc z Ostrzeszowa przez Ostrów Wielkopolski do Jarocina

Aleksander Kwiatkowski, 2018-10-06

Tagi: Rower, Strona główna
Miejscowości: Ostrzeszów, Mikstat, Sieroszowice, Ostrów Wielkopolski, Raszków, Dobrzyca, Kotlin, Jarocin
Województwa: Wielkopolskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Pogoda pod koniec tego sezonu była bardzo nieprzewidywalna. Mieliśmy problem pojeździć w trójkę (ja z Michałem i Maciejem). Udało nam się znaleźć jeden dzień z odpowiednią pogodą właśnie dzisiaj.

Opis trasy

Szczegóły

Ruszyliśmy pociągiem osobowym około godziny 7-ej w stronę Kępna. Naszym punktem startowym był Ostrzeszów, który kojarzyłem z nazwą Wzgórz Ostrzeszowskich.

Stacja Poznań Dębina (100 kB)

Wysiedliśmy chwilę po 9-tej. Zaplanowaliśmy jazdę zielonym szlakiem rowerowym na północ do Kotłowa.

Stacja w Ostrzeszowie (127 kB)

Gdy mineliśmy tory kolejowe linii 272, którymi tutaj przyjechaliśmy, oznaczało to opuszczanie miasta. Niestety ruch samochodów szybko nie zmniejszył się istotnie.

Jadąc do Potaśni zjechaliśmy z 215m do 195m wysokości.

Okolica stopniowo zmieniała się z osiedli z nowymi domami do klimatycznych wiosek, gdzie również nietrudno było znaleźć nowe budynki.

Okolica Siedlikowa (128 kB)

Na drzewach było widać nieśmiałe oznaki jesieni, jednak trochę liści spadło już na ziemię w wyniku suszy.

W Siedlikowie widziałem dom z małą elektrownią wiatrową.

Droga z Mikstatu (162 kB)

Do Mikstatu wjechaliśmy nową ścieżką rowerową. Centrum tej miejscowości ma ładny rynek, z którego widzieliśmy kościół.

Kościół w miejscowości Mikstat (38 kB)

Jechaliśmy cały czas zielonym szlakiem rowerowym na północ. Naszym celem pośrednim był początkowo Ostrów Wielkopolski, gdyż chciałem "dorysować" trasę do dworca kolejowego tam.

Widok na wschód od Kotłowa (102 kB)

Kotłów jest odległy od Mikstatu o 2km. Droga po której jechaliśmy (była tam ścieżka rowerowa) zdecydowanie była wyżej niż okoliczny teren. Mieliśmy ciekawy widok na wschód w stronę Kaliszkowic.

Dojechaliśmy do kościoła w Kotłowie i tam zrobiłem kilka zdjęć. Zjeżdżając w stronę Strzyżewa mieliśmy bardzo ładny widok w stronę północnego-zachodu (chyba widok na Ostrów Wielkopolski).

Budynek w Kotłowie (166 kB)

Wjechaliśmy na czerwony szlak rowerowy. Ruch był znacznie mniejszy. Aż do Parczewa jechało się całkiem spokojnie. Wioski nie były jakieś wyjątkowe ale mi okolica się podobała. Nie zatrzymywałem się więc nie zrobiłem żadnego zdjęcia.

W Parczewie zrobiliśmy przerwę przy sklepie. Klimat miejscowości był już zdecydowanie inny. Droga ta pomimo klasy regionalnej, jest drogą wyjazdową z Ostrowa Wielkopolskiego.

Przejechaliśmy pod drogą S11 i już byliśmy w mieście. Ponownie odczuwałem wszystkie niedogodności związane z jazdą przez większe skupisko ludzi.

Podjechaliśmy na obiad do mcdonalda. Nie jestem dumny z tego ale czułem, że muszę zjeść coś ciepłego.

Zalew Piaski-Szczygliczka (89 kB)

Kierowaliśmy się w stronę Zalewu Piaski-Szczygliczka, wokół którego jest dobra ścieżka pieszo-rowerowa.

Ostrów Wielkopolski opuszczaliśmy w stronę Radłowa. Okolice nie były aż takie złe. Patrząc na filmik teraz domy w tej wiosce są całkiem ładne. Stopniowo "opuszczaliśmy zasięg" większego miasta.

Same wioski niewiele się różniły obok siebie. Patrząc na mapę wydawało mi się, że droga po której jechaliśmy powinna być raczej spokojna. Wydaję mi się, że sporo osób jedzie do miasta aby robić zakupy, a w środku tygodnia ludzie dojeżdżają do pracy. Pomimo klasy drogi jest ona wyraźnie eksploatowana.

Wyjazd z Raszkowa (150 kB)

W Raszkowie zauważyłem sporo nieremontowanych budynków z czerwonej cegły. Jazda przez "pola" była jeszcze bardziej nudna. Wszystko co nie zostało zebrane po żniwach wyglądało teraz tak sucho-smutnie.

Kierowaliśmy się cały czas na północ do miejscowości Kotlin. Gdyby nie wioski to nasza trasa (z Ostrowa) byłaby bardzo monotonna. W okolicy są tylko pola i dość spory teren leśny (długość prawie 10km). Nie ma żadynch istotnych zbiorników wodnych.

Gdy mineliśmy Karminek teren stawał się trochę bardziej klimatyczny ale jednocześnie droga była bardziej zniszczona.

Okolica wsi Sośnica (84 kB)

Przed Fabianowem było obniżenie terenu związane z jakimś ciekiem wodnym. W samej wsi do 1986r było połączenie kolejowe. Zaciekawił mnie znak 3.6km do jakiegoś wzniesienia obok wsi Lutynia.

Kierowaliśmy się na północ do Kotlina, ktory miałby być drugim celem na dzisiaj. Granicę tego miasta zobaczyliśmy w ciekawym miejscu. Widzieliśmy po lewej stronie kilka domów przed którymi była już tabliczka miasta.

Przejechaliśmy ponownie przez tory linii kolejowej 272. Chcieliśmy coś ciepłego zjeść ale okazało się, że nic nie jest w tym momencie otwarte. Zrobiliśmy przerwę w parku i zjedliśmy nasze zapasy kupione w Ostrowie Wielkopolskim.

Maciej miał pomysł aby dojechać do Poznania. Pożyczyłem mu przednie światło i powiedziałem, że estymuje jak prawdziwy programista. Ja z Michałem chciałem dojechać tylko do Jarocina dlatego spokojniej ruszyliśmy chwilę po Macieju.

Wieś Twardów (91 kB)

Ruszyliśmy w stronę Twardowa aby dołączyć do zielonego szlaku rowerowego. Do obrzeży Jarocina zostało nam 10km. Szlak te bardzo polecam. Ruch jest tu minimalny a okolica jest bardzo ładna.

Mieliśmy bardzo fajny zjazd przed Twardowem a w samej wsi jest ciekawy kościół.

Staw w Woli Książęcej (182 kB)

Wjeżdżając do Woli Książęcej mieliśmy widok na obniżenie terenu na południe. Po opuszczeniu tej miejscowości wjechaliśmy w las. Co jest najciekawsze, specjalnie wydzielono prawą część drogi na ścieżkę rowerową!

Dotarliśmy do Jarocina. Nie czułem się idealnie i dlatego chciałem spokojnie poczekać na stacji kolejowej. Michał mnie przekonał, że warto by było pojechać dalej.

Autoportret roweru (147 kB)

Pojechaliśmy ulicą Poznańską do Cielczy i tam skręciliśmy w lewo do Cząszczewa jadąc nad torami (znowu linii 272). Gdy opuściliśmy las miałem dobry widok na jadące pociągi.

Pociąg jadący do Jarocina (136 kB)

Jechaliśmy przez Osiek do przystanku w Mieszkowie. Michał chciał dojechać tam aby mieć przejechane 100km tego dnia. Ja skoczyłem na szybko do sklepu po zapasy na powrót. Zdążyliśmy na pociąg 2-3 minuty przed odjazdem.

Instalacja artystyczna w Cząszczewie (68 kB)

Maciej wracał chyba kolejnym pociągiem. Jak się nie mylę, dotarł do Chociczy przez Książ Wielkopolski, w którym jednak nic istotnego nie znalazł.


Powiązane wpisy

Wpis ukończono dnia 2019-01-24, czyli 110 dni później.