Tagi: Strona główna, Pieszo, Góry, Najlepsze
Miejscowości: Mirsk, Świeradów-Zdrój
Województwa: dolnośląskie
Krainy: Góry Izerskie
Mapa
Wstęp
Była to pierwszy wycieczka z Krzychem i jednocześnie próba przejścia liniowo pewnej trasy, przez więcej niż 2 dni.
Szczegóły
Do Krzycha dołączyłem za Wrocławiem, kiedy to nasze pociągi zostały połączone. Jak zwykle byłem średnio wyspany po nocnej jeździe pociągiem, a czekała mnie jeszcze dzisiejsza trasa. Jest to przepis na najlepsze lekarstwo na bezsenność.
Ciekawe widoki rozpoczęły się już za Wałbrzychem z kulminacją w okolicy Rudaw Janowickich. Pogoda była całkiem przyjemna, cały świat delikatnie ośnieżony.
Dojechaliśmy do Jeleniej Góry i tam szliśmy z PKP do przystanku, z którego ruszał bus do Świeradowa Zdroju. Kierowca powiedział nam, że i tak by podjechał na PKP, ale co to za problem iść z PKP w okolicę PKS w normalnym polskim mieści? Ano jest, bo akurat w Jeleniej odległość jest całkiem duża. Ciekawe kto wpadł na tak genialny pomysł.
Wysiedliśmy w Świeradowie Zdroju i poszliśmy coś zjeść. Czułem się podejrzanie, ale po ciepłym kotlecie poczułem, że wszystko jest dobrze. W górach nie można być chorym.
Podejście w stronę Stogu Izerskiego było trochę mozolne i nudne. Prawie cały czas świeciło słońce, jednak pod koniec pogoda się zmieniła. Zrobiło się bardziej szaro oraz zaczął padać śnieg. W sumie nawet fajnie.
I tak kierowaliśmy się już po raczej płaskim terenie do Chatki Górzystów. Wszędzie drzewa i śnieg. Po drodzę minęliśmy ludzi, którzy średnio potrafili mówić po polsku, a tym bardziej już teraz nie pamiętam czego chcieli, ale chyba być w innym miejscu niż byli.
Dopiero wieczorem, gdy już zbliżaliśmy się do schroniska chmury robiły się rzadsze i przedostawało się słońce. Wieczorne słońce w zimie w górach to jedna z najpiękniejszych rzeczy.
Do schroniska dotarliśmy już w trakcie zmroku. Chmury wszystkie uciekły i widzieliśmy piękny niebieski krajobraz.
Chatka Górzystów jest specyficznym schroniskiem. Klimatyczne, bez prądu, w zimie przystosowane głównie dla narciarzy biegowych. Oprócz jednej rodziny byliśmy tam jedynymi osobami, które dostały się pieszo.