O aborcji

czyli moja mała reakcja na ostatnią gównoburzę

Aleksander Kwiatkowski, 2016-10-04

Tagi: Opinia

O co chodzi?

Wczoraj odbył się "Czarny Protest" jako sprzeciw wobec planom wprowadzenia całkowitego zakasu aborcji oraz karaniu kobiet, które nawet poroniły. Tak zapamiętałem a nie chce przesadnie tracić czasu na research polityczny.

Cały kraj podzielił się na dwa obozy: czarny (pro-choice) i biały (pro-life). Jakby Polska była już za mało podzielona.

Poprzednia gównoburza związana z Trybunałem Konstytucyjnym, która w moich oczach wygląda na dyskusję na poziomie "co było wcześniej? jajko czy kura?", nie jest tak emocjonująca jak "zabijanie dzieci". Samo istnienie tamtego kryzysu to przykład nieudolności "prawników" (prawników i osób tworzących prawo) gdyż nie byli w stanie napisać obiektywnie interpretowanego prawa.

Proces i przyczyny

Kolega umieścił link do badania CBOS o "Doświadczeniach Aborcyjnych" z którego wynikało, że 36% kobiet które dokonały aborcji ma poglądy "prawicowe". Z kolei osoby o poglądach "lewicowych" to tylko 26%.

Można powiedzieć - hipokryci. Jednak warto mieć na uwadzę, że po wyborach partie również zmieniały swoje orientacje.

Oprócz tego nie istnieje jedno określenie "prawicowe". Podział ten jest bardziej wielowymiarowy, możliwe że 3-wymiarowy: wolność jednostki, wolność gospodarcza i wolność religijna. Nie jestem pewien czy to właściwy podział, ale wiadomo o co chodzi.

Z punktu widzenia nauki

We wspomnianym badaniu widać jasny trend przyczyny dokonywania aborcji. Czyn zabroniony (np. gwałt) jest przypadkiem marginalnym teraz, jest to najwyżej kilka przypadków w roku.

Zagrożenie życia i zdrowia matki jest na poziomie prawie stałym - do 50 przypadków rocznie, chociaż po 2006 roku zmalało o prawie połowę.

Głównym powodem są badania prenatalne. Ponad 10-krotnie więcej aborcji jest dokonywanych z tego powodu niż z powodu zagrożenia życia i zdrowia matki.

Wikipedia w artykule na temat Zespołu Downa bazując na tym oznajmia: "W przeglądzie literatury dotyczącej wybiórczych aborcji z 2002 wykazano, że 91–93% ciąż z rozpoznaniem zespołu Downa zostaje przerwane".

Przyznam, że nie przeczytałem oryginalnego źródła. Jako osoba, która nie zamierza mówić innym co jest słuszne, pozwolę sobie zarezerwować możliwość bycia w błędzie.

Zakładając jednak prawdziwość informacji w wikipedii można przyjąć, że większość aborcji (np. około 90% z 620 w 2011 roku) jest wykonywana po wykryciu Zespołu Downa. Czyli muszą być wykonane odpowiednie badania prenatalne.

Badania te muszą być wykonanie między 9 a 13 tygodniem ciąży. Ich skuteczność jest różna, raczej jest ona wysoka, ale nie jest 100%. Zdarzają się "false positive".

Tutaj są informacje jak wygląda płód w 9-tym tygodniu ciąży.

Z punktu widzenia etyki

Nie wypowiem się. Jest to trudny temat i nie ma jednej słusznej odpowiedzi. Jako zwolennik wolności jednostki jestem przeciwko nakazom, które nie będą działać. Tak jak to teraz jest z narkotykami.

Bądźmy jednak dojrzali i podejmujmy dojrzałe decyzje wiedząc jak najwięcej o nich i rozumiejąc konsekwencje.

Z punktu widzenia polityki i mediów

Zakładając że znalezione informacje są prawdziwe spróbujmy porównać je z tym co słyszeliśmy w mediach.

Dlaczego w przypadku ważnych problemów nie można podejść rzeczowo i neutralnie do tematu?

PiS, Kościół, organizacje pro-life

Dlaczego środowiska pro-life chcąc żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami chcą siłą wymusić je na innych? Faktem jest, że próbowali "edukować" drastycznymi zdjęciami w wielu miejscach. Dalej nie czuję się na silę oceniać strony pro-life.

Dlaczego PiS nie wypowiedział się twardo przeciwko kretynizmowi tej ustawy? Większość wyborców jest jednak pro-choice? Może czasem zrobić mały błąd i go rozdmuchać aby inni nie zauważyli większego błędu. A co jest tym błędem?

TTIP było przez wiele miesięcy w tajemnicy lobbowane. Treść tej ustawy nie była jasna i jedynie politycy mogli zerknać na nią. Czy na tym polega demokracja?

Feministki, organizacje pro-choice

Dlaczego środowiska pro-choice i feministyczne za ostoję wolności jednostki wybierają możliwość tego, aby kobieta usunęła ciążę. Zawsze kobieta może wyjechać za granicę i zrobić to tam, tylko to trochę więcej kosztuje. Dlaczego powołują się na tylko dwa powody: zagrożenie życia oraz czyn zabroiony skoro najwięcej aborcji teraz jest w wyniku badań prenatalnych teraz? Dlaczego muszą przedstawiać problem przez hasła pokroju "Moja pis-da moja sprawa"? Jak mam traktować środowiska feministyczne gdy na okładce Wysokich Obcasów umieścili zdjęcie śladów miesiączki na bieliźnie link NSFL. Czy feministki chcą być na poziomie "nazioli"?

Dlaczego środowiska feministyczne nie odcina się od tej pani?

A wiec manipulacja?

Może to wszystko tak musi być bo jesteśmy zbyt głupi, żyjemy emocjami i aby coś osiągnąć trzeba przekonać jak najwięcej osób, nieważne w jaki sposób, nieważne czy prawdą. Tylko czy tak ma działać demokracja? Dokąd jako społeczeństwo dojdziemy działając w taki sposób?

Aktualizacja

Jakiś czas temu widziałem przykład głupoty po stronie pro-life. Wojciech Cejrowski w programie Skandaliści nie był w stanie zaakceptować sytuacji w których życie/zdrowie kobiety jest zagrożone i dla jej dobra trzeba usunąć dziecko. Nie jestem lekarzem, Pan Cejrowski również nie jest, dlatego nie powinniśmy się wypowiadać na nieznane tematy.

Wywiad ten jest tutaj.

Wpis ukończono dnia 2016-10-14, czyli 10 dni później.