Drugie zimowe wejście na Śnieżkę

ogólne też jest to drugie - nigdy nie byłem w innej porze roku

Aleksander Kwiatkowski, 2015-02-01

Tagi: Strona główna, Pieszo, Góry, Najlepsze, Dodać zdjęcia później
Miejscowości: Karpacz
Województwa: Dolnośląskie
Krainy: Karkonosze

Wstęp

Jakoś do Śnieżki mam szczęscie tylko zimą. Rok temu żałowałem, że nie miałem kamerki aby nagrać warunki podczas wejścia, teraz udało mi się naprawić ten błąd.

Śnieżka winter trail by Aleksander Kwiatkowski on 500px.com

Szczegóły

To był krótki weekendowy wyjazd do Szklarskiej Poręby. Miało być trochę nart i trochę chodzenia. Przyjechaliśmy wieczorem dwa dni wcześniej, z tym że ja przyjechałem pociągiem.

Dzień przed wejściem na Śnieżkę dyskutowaliśmy co robimy. Ja wolałem narty i ostatecznie poszedłem sam pozjeżdzać. Całkiem mi się to udało, tylko dwa razy się wywaliłem na Puchatku. Przez ostatnie dwa lata nie miałem czasu, albo nie było zimy gdy ja miałem czas, dlatego nie chciałem czekać dalej i skorzystałem z odpowiedniej pogody.

Przyszedł czas spakować się i ruszyć dalej. Pojechaliśmy samochodem do Karpacza, gdzie rozpoczął się główny punkt programu - zimowe zejście na Śnieżkę z parkingu obok Białego Jaru w Karpaczu.

Trasa Karpacz, Hotel Majestic ↔ Kopa w serwisie mapa-turystyczna.pl

Szliśmy żółtym szlakiem do Strzechy Akademickiej obserwując pogłębiającą się zimę na drzewach. W podejściach raczej nie ma nic dynamicznego. Zmiana ta była delikatnie stopniowana.

Następnie śniadanie w schronisku. Wyszliśmy ze schroniska już we mgle, lub chmurze. Widoczność była minimalna więc tylko sobie szliśmy dalej, aż do Domu Śląskiego. Tyczki i wydeptany śnieg pokazywały nam gdzie iść.

Podejście na Śnieżkę również nie było zbyt interesujące, jednak na górze zaczęło robić się ciekawiej. Chmury poruszały się bardzo szybko i tuż przed zejściem mieliśmy szczęście mieć bardzo dobrą widoczność. Rozpoczęło się ponad półgodzinne okno z bardzo dobrą widocznością i niebieskim niebem.

Nie wchodziliśmy do Domu Śląskiego. Postanowiliśmy że zejdziemy/zjedziemy do Karpacza i tam coś zjemy. Ja z Krzychem zjechaliśmy wyciągiem.

Poniżej filmik nakręcony aparatem. Jakość jest trochę lepsza za cenę odgłosów - mój oddech na podejściu.


Powiązane wpisy