Na zachód od Poznania do Opalenicy.

wilgotno i chmara małych czarnych robaczków

Aleksander Kwiatkowski, 2015-06-27

Tagi: Strona główna, Rower, Dodać zdjęcia później
Miejscowości: Poznań, Tarnowo Podgórne, Dopiewo, Buk, Opalenica
Województwa: Wielkopolskie
Krainy: Pojezierze Poznańskie

Wstęp

Pomysł zobaczenia co jest po zachodniej stronie Poznania pojawił się 2 dni przed jego realizacją. Przypomniało mi się, jak jechałem początkiem tej trasy w listopadzie i było trochę szaro i nudno. W końcu jesień to musi być szaro i brzydko.

Teraz nie ma jesieni, wiec jest szansa że będzie bardziej zielono niż szaro. Zielono było, tylko nie nazwałbym pogody idealną tego dnia.

Opis trasy

Szczegóły

Aby wydostać się z Piątkowa w Poznaniu można wyruszyć w 3 strony:

  • na północny-zachód przez Suchy Las
  • na północny-wschód przez Biedrusko
  • na południe wzdłuż PST i dalej do Malty

Chcąc ruszyć na zachód wybrałem pierwszą możliwość. Tym razem nie chciało mi się jechać przez Moraską Górę. Dzień wcześniej padało i wszędzie były kałuże, nie chciało mi się bezcelowo walczyć z błotem.

Trasa do Złotnik jest w miarę ciekawa, jak się jeździ ją rzadko. Trochę ubitego terenu, trochę cywilizacji obok, krótki "singletrack". Za Złotnikami w stronę Kiekrza zaczęło robić się ciekawiej, chociaż to bardzo subiektywne stwierdzenie gdyż trudno określić dlaczego było ciekawiej. Jest to po prostu długa droga przecinająca pola.

Kiekrz jest w praktyce częścią Poznania, jak i wioską obok.

Ciekawie zaczęło się robić po wyjeździe z Kiekrza ulicą Podjazdową. Na wysokości Regierówka osiągnąłem chyba maksymalność prędkość podczas zjazdu na tej trasie - prawie 50km/h.

Szlak rowerowy przebiega nad drogą S11 i jest przykładem "Polski w budowie". Jest to bardzo ładny wiadukt, do którego ktoś zapomniał poprowadzić odpowiednią drogę. Podobnym przykład jest niedaleko, między Pawłowicami a Sobotą.

Dalej jechałem w stronę Lusowa, gdzie pojechałem do Jeziora Lusowskiego, obok którego jest żółty szlak rowerowy. Jest to chyba najciekawszy element całej trasy. Szlak ten wije się w pobliżu jeziora, trzeba uważać na drzewa i zakręty.

Następnie chciałem jechać czerwonym szlakiem, skręcając w las, ale nie chciało mi się walczyć z błotem. To mi ponownie przypomniało, że tego dnia należy przemyśleć swoje plany i będzie trzeba je zmieniać na bieżąco.

Dojechałem do Drwęsy wybierając asfalt i ubitą polną ścieżkę, obok której było pole jakiś niebieskich roślinek. Wrzucę zdjęcie później.

Następnie kierowałem się na południe, obok Jeziora Niepruszewskiego. Ma one około 5km długości. Minąłem tory, którymi później będę wracał w pociągu, i dotarłem do miejscowości Podłoziny. Zaciekawiło mnie to, że jeździ tam autobus 792. Przejechałem sporo na trasie tego autobusu, a trasa częściowo nie jest asfaltowa.

Żarnowiec jest małą osadą, w którym jest źródełko. Woda wypływa ze zbocza wzniesienia. Według wikipedii takie źródełka są tylko w Tatrach i Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

W Tomicach ruszyłem dalej na zachód przez wioski. Nie były one takie interesujące, jak te które widziałem w okolicach Murowanej Gośliny i Puszczy Noteckiej. Nadal tutaj jest za dużo cywilizacji i za blisko do "miasta". Nie był to fragment żadnego szlaku rowerowego, ale musiałem przez nie jechać chcąc dotrzeć do Opalenicy.

Dopiero za Kozłowem wjechałem w las i minąłem rzekę Mogielnicę. Było to chyba jedyne co mnie zaciekawiło pod koniec trasy. Chyba robię się wymagający.

Dojechałem do dworca w Opalenicy i tam postanowiłem skończyć trasę na dzisiaj. Głównym powodem były małe czarne robaczki, których było wszędzie. Wszędzie na mnie. To był ciepły i parny dzień i chyba to je obudziło. Nie miałem ochoty ich zbierać i postanowiłem, że wrócę pociągiem do Poznania. Miałem ambicje na więcej, chciałem dojechać do Nowego Tomyśla, zrobić więcej niż 73km za jednym razem. Przeszkodziłi mi małe robaczki.


Powiązane wpisy