Dokończenie trasy z Opalenicy do Zbąszynia

ciepło, cieplej, ale tym razem mniej robali

Aleksander Kwiatkowski, 2015-07-18

Tagi: Strona główna, Rower, Dodać zdjęcia później
Miejscowości: Opalenica, Nowy Tomyśl, Zbąszyń
Województwa: Wielkopolskie, Lubuskie

Wstęp

Jest to dokończenie trasy Poznań - Opalenica, czyli od Opalenicy na zachód.

Szczegóły

Dojechaliśmy pociągiem TLK do Opalenicy około 9-tej. Następnie kierowaliśmy się czerwonym szlakiem rowerowym na zachód.

Skrzyżowanie szlaku z drogą 307 jest zrobione w dość ciekawy sposób, a dokładniej - nie ma go. Jest rów, przez który trzeba przeprowadzić rower. Taka Polska w budowie.

Następnie kierowaliśmy się przez wieś Sielinko przez całkiem spokojne tereny. Czasami zabudowa była gęsta (centrum wsi), czasami znacznie rzadsza na obrzeżach. Jest to w sumie oczywiste, ale z jakiegoś powodu czułem, że muszę to napisać. Wydaję mi się, że trasa była ładna, ale nie myślałem o tym bo już rano było zbyt ciepło dla mnie. Później miało być jeszcze cieplej. Na szczęście spora część trasy była w lesie. Na nieszczęście, susza spowodowała że było tam dużo piachu.

Mineliśmy wioski Porażynko i Kopanki. Później szlak okazał się przebiegać inaczej niż to co miałem na mapie UMP, ale dość szybko dojechaliśmy dołączyliśmy ponownie do niego inną drogą. Zaciekawiły mnie bardzo przystanki autobusowe położone naprawdę daleko od cywilizacji, dziwiłem się co w ogóle tam może dojechać.

Przejechaliśmy przez Cichą Górę, prawie nie zauważyłem - taka to mała miejscowość. Dalej zamiast kierować się szlakiem do Nowego Tomyśla, pojechaliśmy dalej na zachód w stronę Boruji Kościelnej, gdzie odwiedziliśmy lokalną sieć sklepów "Cho no tu".

Z Boruji Kościelnej ruszyliśmy na zachód i przejeżdzaliśmy przez tereny, które przypominały lasy na wybrzeżu. Patrząc później to nie tylko w tym miejscu takie miałem uczucie.

Do czarnego szlaku dołączyliśmy przed wsią Chojniki i kierowaliśmy się dalej na zachód. Trasa przez Chojniki i Grubsko była bardzo podobna, tak, że trudno mi powiedzieć czy te miejscowości się jakoś róźniły. Oczywiście, to nie oznacza że trasa nie była interesująca tam.

Za Chrośnicą pojawiło się jeszcze więcej piasku i przez chwilę prowadziliśmy rowery. Było już tak ciepło, że odechciewało mi się jazdy, a sił miałem coraz mniej. Woda nie pomagała.

W pewnym momencie skręciliśmy w prawo i jechaliśmy bezpośrednio w stronę Zbąszynia. Droga już była tam w miarę sensowna. Minęliśmy tory bez linii trakcyjnej i zastanawiałem się, czy coś tam jeździ, albo dokąd kiedyś jeździło. Właśnie sprawdziłem - jeździ tam szynobus Zbąszynek - Wolsztyn. Dobrze że Koleje Wielkopolskie obsługują trasy, które mogły by być zapomniane.

Było wcześnie, wiec postanowiliśmy okrążyć Jezioro Zbąszyńskie szukając dobrej miejscowości na postój. Ciepło było ogromnym problemem dla mnie, ponownie o tym zaznaczam. Przejechaliśmy przez: Przyprostynie, Perzyny, Nową Wieś Zbąską i Nądnie. Z jednej strony nic ciekawego po drodzę nie było, ale czuło się klimat tego lasu obok jeziora lub morza. Oczywiście wiem, że obok jest jezioro, a nie morze.

W miejscowości Nądnie skróciliśmy tak aby dojechać do głównej plaży w Zbąszyniu. Tam posiedziliśmy trochę, odkryliśmy że woda jest bardzo płytka. Aby się zanużyć trzeba pójść chyba 100 metrów od brzegu. Dla mnie to zaleta, gdyż większość jezior staję się głęboka nie tak daleko od brzegu.