Druga próba w kierunku Środy Wielkopolskiej

która skończyła się dalej - w Solcu

Aleksander Kwiatkowski, 2016-04-23

Tagi: Strona główna, Rower
Miejscowości: Poznań, Kórnik, Zaniemyśl, Krzykosy
Województwa: Wielkopolskie
Krainy: Pojezierze Poznańskie

Wstęp

Umówiłem się z kolegą na sobotę aby pojeździć. Preferował on południowe-wschodnie tereny Poznania, gdyż tam mieszka. Wybraliśmy kierunek - Kórnik, a reszta była uzależniona od pogody.

Opis trasy

Szczegóły

Moją trasę rozpocząłem na skrzyżowaniu ulic Głogowska/Hetmańska w Poznaniu. Jechałem na wschód na Rondo Starołęka, gdzie dołączyłem do Marcina i jechaliśmy dalej.

Jechaliśmy czerwonym szlakiem rowerowym obok lotniska w Krzesinach, za którym skręciliśmy na wschód ulicą Głuszyna. Nazwa pochodzi od płynącej równolegle rzeki Głuszynki. Tą drogą dojechaliśmy do pętli końcowej linii autobusowej 58.

Tam znajduje się Aleja kasztanowców, wzdłuż której jechaliśmy dalej do osady Koninko. Najładniejsza część to początek, gdyż droga jest znacząco niżej położona niż drzewa wokół niej. Następnie kierowaliśmy się do Borówca.

Ogólnie oceniając trasę to cały czas jechaliśmy przez takie normalne, spokojne wioski. Nie było tam nic nadzwyczajnego, jednak było ładnie i spokojnie, więc to chyba dobrze.

Podczas wyjazdu z Borówca Marcin miał solidną przygodę z pszczółą/osą. Wleciała mu pod kask i użądliła w tył głowy. Podjechaliśmy do sklepu, gdzie odczekaliśmy trochę i Marcin wybrał drogę powrotną, a ja sam kontynuowałem trasę dalej.

Ruszyłym dalej do Mościenicy czerwonym szlakiem rowerowym. Kojarzyłem te tereny, kilka lat temu byłem nad tamtejszym jeziorem.

Szlak był normalna drogą gruntową przez las, ale centrum Mościenicy było znacznie ciekawsze gdyż jest to miejscowość rekreacyjna. Jest ona położona na uboczu, z jednej strony las, z drugiej jezioro.

Wiosenne drzewa niedaleko Błażejewka (125 kB)

Wyjeżdzając na drogę asfaltową po prawej minąłem ładnie kwitnąsy sad.

Chwilę przejechałem przez drogą dojazdową do Kórnika. Tym razem jechałem po zachodniej stronie od jeziora i nie przejeżdzałem przez miasto.

Szlak rowerowy przechodzi obok ogrodu dendrologicznego - arboretum. Jadąc nie miałem czasu zwrócić na to miejsce uwagi, a według wikipedii jest to najstarszy ogród dendrologiczny w Polsce, w którym jest 3000 gatunków drzew i krzewów.

Jechałem dalej na południe przez Bnin, a później przejeżdzałem przez Błażejewo. Zaciekawił mnie przystanek (pętla) autobusowy w Błażejewku obok ośrodka wypoczynkowego o tej samej nazwie.

Tereny te były jest spokojniejsze i dziksze, niż podczas wyjazdu z Poznania. Wydaję się że "dzikość" cały czas się zwiększała.

Dojeżdzając do Zaniemyśla jechałem już przez las. W okolicy Doliwca Leśnego widziałem bardzo duży dąb - Dziadziuś. Jego obwód wynosi ponad 8 metrów i jest to szóste najgrubsze drzewo w Polsce (według Lasów Państwowych).

Mniejsze jezioro niedaleko jeziora Wielkie Jeziory (132 kB)

W Zaniemyślu przejechałem obok stacji Średzkiej Kolei Powiatowej, która chyba w tym momencie jest nieczynna z powodu awarii lokomotywy.

Przejechałem przez miasto, w którym ruch był minimalny. Kierowałem się do osady Majdany i dalej na południe w kierunku Warty.

Dąb Dziadziuś (192 kB)

Przejechałem przez Kępę Wielką, Potachy i Młodzikowice. Wszystkie te miejscowości to są naprawdę dzikie wioski (jak na Wielkopolskę). Jest tam tylko jedna droga szutrowa i chyba nie ma żadnego sklepu, tylko gospodarstwa rolne, a każde jest oddalone od siebie. Zastanawiam się, jak te tereny będą wyglądały przed żniwami.

Zostało mi około 40 minut do odjazdu pociągu z Solca Wielkopolskiego. Pospieszyłem się i zdążyłem 15 minut przed czasem.

Stacja kolejowa Solec Wielkopolski (124 kB)

Powiązane wpisy