Ze Zbąszynia do Krzyża Wielkopolskiego

dwa województwa, trzy rzeki, ogrom Puszczy Noteckiej i 100km

Aleksander Kwiatkowski, 2016-06-12

Tagi: Strona główna, Rower
Miejscowości: Zbąszyń, Trzciel, Miedzichowo, Pszczew, Międzychód, Drezdenko, Krzyż Wielkopolski
Województwa: Wielkopolskie, Lubuskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Jakiś czas temu udało mi się dojechać do Zbąszynia rowerem. Na mapie trasa ta wyglądała dość samotnie i dlatego chciałem połączyć z okolicami Drezdenka.

Byłaby to długa trasa przecinająca Puszczę Notecką. Chciałem przez nią w miarę szerokim miejscu przejechać z ciekawości.

Opis trasy

Szczegóły

Swoją trasę rozpoczęliśmy w Zbąszyniu i od razu kierowaliśmy się na północ przez Piaski.

Niebo było całe zachmurzone przez co miałem wrażenie, że widoki są mniej ciekawe, mniej ładne. Zadziwiające jak dużo może dać odpowiednia ilość słońca.

Jechaliśmy w okolicy jeziora Lutol przez Lutol Mokry i dalej minęliśmy przejazd nad autostradą A2 w Trzcielu. Co ciekawe do samej miejscowości Trzeciel mieliśmy jeszcze 4km.

Po lewej stronie mijaliśmy głównie pola, a po prawej lasy. Patrzyłem z lekką obawą na chmury.

W Trzcielu podobały mi się stare domy w okolicach rynku.

Centrum miejscowości Trzciel (160 kB)

Jechaliśmy dalej na północ niebieskim szlakiem rowerowym. Po lewej stronie minęliśmy stary żydowski cmentarz. To że był on żydowski wiemy z tabliczki.

Zjechaliśmy na chwilę na plażę obok jeziora Konin, chociaż nie mam pewności czy się ono tak nazywało.

Jezioro na północ od Trzcielu (145 kB)

Przejechaliśmy obok dosyć dużego tartaku. Dalej jechaliśmy głównie przez lasy aż do Jabłonki Starej, w której wyjeżdzając widziałem bardzo dużo ładnych starych domów.

Ciekawostką tej trasy była naprzemienna zmiana województw. Raz byliśmy w wielkopolskim, raz w lubuskiem.

Opuszczony sklep niedaleko plaży (161 kB)

Czekała na nas kilkokilometrowa droga przez las. Na szczęście nie jechaliśmy w czasie upałów i piasek nie był takim problemem.

Kierowaliśmy się przez Silną do Pszczewa znowu jadąc przez głęboki las. Na szczęście tym razem był dobry asfalt.

Wrób przy Jeziorze Cegielnia obok Pszczewa (102 kB)

W Pszczewie zjechaliśmy w okolice jeziora Kochle i po chwili opuściliśmy tą miejscowość jadąc w stronę Stoków. Są one całkiem klimatyczną wioską. Jeżeli się nie mylę to jechaliśmy szlakiem rowerowym R1.

Jezioro Cegielnia obok Pszczewa (122 kB)

Gdy minęliśmy ostatnie zabudowania przywitała nas już droga gruntowa. Wydaję mi się, że ta droga robi się często piaszczysta. Już my mieliśmy czasami problem aby jechać. Wokół drogi są lekko pofalowane pola.

Mieliśmy lekki podjazd, ktory nie był problemem, a lekką pracą w celu otrzymania późniejszej nagrody. Nagrodą tą był fajny terenowy zjazd do Dormowa.

Pofalowane pola między Stokami a Dormowem (112 kB)

Dojechaliśmy po pewnym czasie do lepszej drogi i kierowaliśmy się na północ w stronę Międzychodu.

Jadąc przez Wielowieś widziałem na mapie tory kolejowe. Rok czy dwa lata temu było weekendowe połączenie kolejowe, ale w tym roku chyba go nie ma.

W Międzychodzie zrobiliśmy przerwę na szybkie jedzenie i ruszamy dalej na północ. Czekała nas ponad 20 kilometrowa trasa przez Puszczę Notecką.

Skręciliśmy na chwilę do ośrodka wypoczynkowego w Radgoszczy. Całkiem klimatyczne miejsce, ciekawe czy ono "żyje w sezonie".

Większość trasy przez Puszczę Notecką określiłbym jako cierpienie. Jest to jazda po asfalcie gdzie po prawej i lewej jest las i piaski. Bardzo rzadko jest coś ciekawego, a co chwilę wyprzedzają nas samochody jadące do Drezdenka. Chciałem przejechać tą trasę raz, ale nie wiem czy powtórzę.

Gdybym chciał przejechać przez okolice Sierakowa mógłbym dojechać do Drezdenka i wtedy skorzystać z tego "skrótu". Jest to jedyna sytuacja w której mógłbym tutaj ponownie przejechać, chociaż może pojawią się kiedyś inne.

Z ciekawostek po drodzę mijaliśmy jakiś zakład przemysłowy związane z gazem.

Noteć z mostu niedaleko Starych Bielic (57 kB)

Michał przekonał mnie abyśmy pojechali do Krzyża cały czas szlakiem R1. Przystanąłem na jego wersje, chociaż wolałem pojechać inną drogą. Już wcześniej jechałem tą trasą.

W Krzyżu pokręciliśmy się po okolicy tak abym dobił do 100km i z małymi przygodami wróciliśmy do Poznania.


Powiązane wpisy