Przez pięc lubuskich jezior

czyli: Trzeboch (Łąkie), Czerniak (Obłok), Niesłysz (Niesulice), Łagowskie i Goszcza (Lubrza), a może i więcej

Aleksander Kwiatkowski, 2017-06-03

Tagi: Rower, Strona główna
Miejscowości: Sulechów, Skąpe, Lubrza, Łagów, Świebodzin
Województwa: Lubuskie

Wstęp

Słyszałem kiedyś wiele dobrego o okolicy Łagowa. Wiedząc o dobrym połączeniu kolejowym do Sulechowa postanowiliśmy pojechać rowerem w te strony zobaczyć na ile są ciekawe.

Opis trasy

Szczegóły

Województwo lubuskie jest najbardziej zalesionym województwem w Polsce. Gdy ostatnio byliśmy w tych stronach to zauważyłem, że sieć spokojniejszych dróg asfaltowych nie była tak rozwinięta jak na ógół tego doświadczam. Musieliśmy jechać drogami wojewódzkimi czasami nie mając dróg regionalnych jako sensownej alternatywy dla naszej zaplanowanej trasy.

Droga niedaleko Łochowa (151 kB)

Analizując dojazd do Łagowa okazało się, że tym razem jest lepiej. Nie będziemy skazani na drogi wojewódzkie.

Ruszyliśmy drogą 277 z Sulechowa w kierunku północno-zachodnim. Ruch na tej drodze był raczej spokojny i można było odczuć klimat dzikiej Polski.

Pola niedaleko Ołobok (116 kB)

Mijaliśmy już w pełni zielone drzewa, a zboże na polach już opuszczało fazę koloru zielonego pokazująć że po wiośnie przyjdzie lato.

W pewnym momencie coś w terenie mi nie pasowało. Przekręciłem głowę na prawo i zobaczyłem budynek stacji kolejowej za Łochowem. Linia kolejowa niestety jest rozebrana.

Ołobok (144 kB)

W Skąpej skreciliśmy na północ kierując się do wsi Łąkie. W tej miejscowości jest bardzo fajne jezioro z plażą. Zrobiliśmy tam przerwę na pożywienie się. Wjechaliśmy w centrum i okrążyliśmy mały staw wokół którego są domy. Jest to ciekawe rozwiązanie.

Ruszyliśmy do Ołoboku i tam chcieliśmy podjechać na Jezioro Czerniak. Droga w pobliżu jeziora zrobiła się niezachęcająca i z tego powodu cofneliśmy się. Wiedziałem że tego dnia jeszcze będziemy widzieć lepsze jeziora.

Kaczka na Jeziorze Niesłysz (90 kB)

Kolejnym jeziorem na trasie było Jezioro Niesłysz w Niesulicach. Jest to całkiem spore jezioro a sama miejscowość sprawia wrażenie wyraźnie rekreacyjnej.

Obok sklepu skręciliśmy na prawo i zjechaliśmy na ścieżkę którą dojechaliśmy do jeziora. Kaczki niemrawie siedziały sobie na plaży. Nie bały się jak jechaliśmy metr od nich.

Jezioro Niesłysz (100 kB)

Jezioro Niesłysz miało tak czystą wodę, że z filtrem polaryzacyjnym mogłem robić zdjęcia piaszczystego gruntu. W wodzie pływało bardzo dużo małych rybek. Gdy jakaś kaczka nadpłynęła wszystkie starały się ją opływać. Bardzo ciekawie to wyglądało.

Wróciliśmy do remontowanej drogi. Jeden samochód wymusił pierwszeństwo. Kierowca myślał pewnie że samochód przejedzie szybciej, a ostatecznie wjechał przy zwężeniu drogi na mój pas i musiałem go przepuścić.

Przez Kalinowo jechaliśmy do Przełaz. Według mapy miała być to bardzo mało uczęszczana droga ale czasami takie drogi nie są asfaltowe. Wjechaliśmy w kocie łby i musieliśmy prawie 4km przejechać tą drogą. Próbowaliśmy jechać poboczem gdy to było możliwe. Pomimo posiadania rowerów górskich i tak poczuliśmy to wyraźnie.

Droga do wsi Niedźwiedź (94 kB)

W Przełazach również podjechaliśmy zobaczyć jak wygląda jezioro i zrobiliśmy przerwę na zdjęcia kościoła.

Ruszyliśmy na zachód do wsi Niedźwiedź. W tej wiosce niestety też było trochę drogi brukowanej. Ciekawostką tej miejscowości są drewniane rzeźby. Co kilkanaście metrów można znaleźć jakąś a każda jest inna.

Wyjechaliśmy na północ w stronę Toporowa. Jest tutaj czynny przystanek kolejowy, zatrzymują się tylko pociągi regionalne. Ciekawi mnie również ta trasa kolejowa i przystanek Drzewce.

Jadąc przez Toporów minęliśmy po lewej jakiś budynek w kształcie pałacu. Miał ciekawe wieżyczki.

Ruszyliśmy dalej na północ przejeżdzając przez drogę krajową 92. Z przodu na horyzoncie wyłaniały się powoli jakieś górki. Jak się okazało patrząc później na mapę górka obok Czernichowa ma około 170 metrów n.p.m., czyli jest 70 metrów wyżej niż droga po której jechaliśmy.

Jezioro Łagowskie (120 kB)

Wjechaliśmy w las zbliżając się do Łagowa. Czekał na nas najpierw podjazd, z jednej strony lekki ale nasza prędkość wyraźnie się zmniejszyła w tym momencie.

Łagów mnie bardzo zaskoczyło. Miejscowość ta jest położona w bardzo ciekawym miejscu, są przynajmniej dwa spore zbiorniki wodne. Pomimo tego że byliśmy przed sezonem było w niej sporo (niedzielnych) turystów. Bardzo mi się podobały przejazdy przez "wnęki" budynków.

Swoją trasę dzisiejszą zaplanowałem do Łagowa i nie miałem przeanalizowanych opcji co moglibyśmy robić później. Myślałem aby się powłóczyć po okolicy ale Maciej mnie przekonał abyśmy jechali gdzieś dalej. Po przerwie przy sklepie zapytałem się sprzedawcy jak moglibyśmy dojechać do Sulęcina. Dowiedzieliśmy się, że można jechać przez poligon oraz przez górę Bukowiec. Okazało się, że Bukowiec to wzniesienie o wysokości około 230 metrów n.p.m. Nie byłem pewien tej drugiej opcji, bo przez poligon jechać nie chciałem.

Jadąc przez pola na północ od Łagowa (102 kB)

Pojechaliśmy w stronę Bukowca. Rozpoczął się lekki podjazd i droga brukowa. Miałem już dość dzisiejszego dnia takiej nawierzchni. Po prawej stronie drogi zobaczyłem napis z informacją o poligonie i tabliczkę "zakaz wjazdu". Nie chciałem sprawdzać jak bardzo wojsko lub służby respektują ten zakaz dlatego grzecznie się wróciliśmy czując małą przegraną i lekkie zagubienie. W ramach pocieszenia przejechaliśmy drogą gruntową przez pole. Podobało mi się pofalowanie tego terenu.

Analizując teraz mapę widzę, że najlepiej byłoby od razu jechać drogą asfaltową tak jak ostatecznie pojechaliśmy - czyli w stronę Sieniawy. Byśmy jechali około 10km po asfalcie zamiast 7km po bruku. Oczywiste jest to co się da przejechać szybciej.

Tory kolejowe z Sieniawy (101 kB)

W Sieniawie widziałem tory kolejowe. Są one używane do tylko jakieś kopalni.

Na skrzyżowaniu skręciliśmy na południe jadąc do Żelechowa. Jakość drogi wołała o pomstę. Niby droga regionalna, klasę wyżej i byłaby to droga wojewódzka ale rowerem szosowym nie radziłbym nikomu po niej jechać.

Pałacyk w Żelechowie (136 kB)

Chcieliśmy ścieżką przejechać przez autostradę A2 i dalej legalnie przez tunel albo mostem, jednak droga gruntowa stała się na tyle zarośnięta, że daliśmy sobie spokój. Kontynuowaliśmy trasę w stronę wsi Bucze.

Dojechaliśmy do miejscowości Lubrza i tam mając sporo czasu wjechaliśmy na ścieżkę pieszo-rowerową - pętle wokół dwóch lokalnych jezior. Miejscami technicznie było zbyt trudne na mój spokojny styl jazdy.

Zrobiliśmy kolejną przerwę przy jeziorze w Nowej Wiosce gdzie były całkiem fajne huśtawki.

Jezioro Goszcza (68 kB)

Nie mając konkretnych planów postanowiliśmy aby już bezpośrednio jechać do Świebodzina na powrotny pociąg. Tego dnia nie miałem dużo czasu i musiałem być około 17-tej w Poznaniu. Był to ostatni pasujący mi pociąg.

Świebodzin jest położony w dolinie, mieliśmy najpierw mały podjazd do zrobienia. Wiatr, podjazd i zły stan drogi zaczął mnie już irytować tego dnia.

Zjechaliśmy do centrum udając się na stacje kolejową gdzie pani nie chciała sprzedać biletu na rower gdyż nie było miejsc. Nie chciała początkowo dać nam również dokumentu zwalniającego nas z dodatkowej opłaty.


Powiązane wpisy