Z Piły do Złocieńca

a tak naprawdę to jeszcze dalej - do Cieszyno

Aleksander Kwiatkowski, 2017-08-14

Tagi: Rower, Z sakwami, Strona główna
Miejscowości: Piła, Szydłowo, Wałcz, Wierzchowo, Złocieniec, Ostrowice, Polczyn Zdrój
Województwa: Wielkopolskie, Zachodnio-pomorskie
Krainy: Drawski Park Krajobrazy

Wstęp

15-tego sierpnia to święto państwo czyli dzień wolny od pracy. Byłem trochę zmęczony po weekendzie ale Michał mnie przekonywał do wycieczki. Pogoda miała być wystarczająco dobra przez te dwa dni.

Nie mieliśmy czasu aby zorganizować nocleg dlatego zakładaliśmy ewentualność powrotu tego samego dnia. Z tego powodu wziąłem tylko jedną sakwę ze sobą i spakowałem się minimalnie.

Opis trasy

Szczegóły

Początkowo planowałem ruszyć pociągiem około 6:30 ze stacji Poznań Strzeszyn. Michał przekonał mnie aby przesunąć godzinę wyjazdu o dwie godziny później, co okazało się być zdecydowanie dobrą decyzją.

Czekając za pociągiem zadzwoniłem do jednej agroturystyki aby dowiedzieć się że oczywiście miejsc już nie ma. Zadzwoniłem do hotelu w Drawsku Pomorskim gdzie miejsce powinno być i było. Cena 100zł za osobo-dobę ze śniadaniem jednak była dość wysoka. Czułem się spokojniej - mieliśmy już jakiś nocleg i teraz mogliśmy szukać czegoś tańszego.

Wyjazd z Szydłowa (79 kB)

Michał zaczął dzwonić i ostatecznie dodzwonił się do jednego z ośrodka wczasowego w Cieszyno. Nie podam jego nazwy, a powód tego opiszę pod koniec. Cena była atrakcyjniejsza - 170zł za cały pokój dla trzech osób. Cena nie zawierała śniadania.

W okolicy Rogoźna musieliśmy przepuścić jakiś pociąg, albo nawet nie jeden. Dojazd pociągu opóźnił się o prawie godzinę. W Pile byliśmy około godziny 11-tej.

Najnudniejsza część, oprócz dojazdu do stacji kolejowej, to wyjazd z miasta w którym ta stacja jest. Tym razem musieliśmy wyjechać drogą 179 jadąc po niej przez 7km do Szydłowa. Nie było to może bardzo traumatyczne przeżycie ale jazda obok samochodów jest nużącą.

W tym momencie całe niebo było nierówno zachmurzone. Na filmikach takie niebo wygląda ciekawie, klimatycznie, trochę złowrogo.

W Szydłowie skręciliśmy na prawo wkraczając na lokalne drogi "przez wioski". Jakość asfaltu w tym momencie była wystarczająca aby jechać tam rowerem szosowym. Miejscami było gorzej ale w tym momencie już nie pamiętam gdzie.

Dojeżdzając do Różewa (183 kB)

Minęliśmy linię kolejową 403 (trasa Piła-Szczecin), która na początku XXI wieku była otwierana i zamykana. Chyba będę musiał się ją przejechać jeżeli jest to jeszcze możliwe.

Na trasie do Skrzatusza czekał nas podjazd. Według mapy najwyższy punkt był na wysokości około 180m n.p.m. Teraz rozumiem dlaczego nie jechałem zbyt szybko na tym odcinku.

We wsi Skrzatusz skręciliśmy na zachód w stronę Różewa wydłużajac dojazd do Wałcza jednak znacząco go uspokajając.

Pole po żniwach niedaleko Wałcza (122 kB)

Musieliśmy minąć ponownie wspomnianą linię kolejową po której akurat jechał pociąg towarowy. Cieszy mnie to, że linia jest używana nie tylko do transportu pasażerskiego - kolejny argument aby jej nie likwidować.

Jechaliśmy bardzo fajną drogą: zerowy ruch samochodów, wokół niej już dość wysokie i gęste drzewa. Jadąc w upalny dzień prawie cały czas jedzie się w cieniu.

Wjechaliśmy do Różewa. Jeżeli się nie mylę to zaciekawiły mnie trzy bloki po prawej stronie.

Droga do Wałcza była standardową. Wokół ślady pól po żniwach. Może robiąc fimik dopiszę coś jeszcze.

W samym Wałczu oprócz wypłacenia pieniędzy w bankomacie i wstępnym zaopatrzeniu się w sklepie nie było nic ciekawego. Ruch miasta jest nudny i męczący. Znowu musieliśmy wyjechać drogą o większym ruchu. W końcu to droga 163 do Kołobrzegu.

Kościół w Karsiborze (143 kB)

W Kłębowcu ponownie wkroczyliśmy w spokojniejsze tereny. Jechaliśmy wzdłuż linii kolejowej 416 widząc tylko jej nasyp.

Rozmawiając z przydrożnym sprzedawca miodów, owoców i innych akcesoriów dowiedzieliśmy się, że wspomniana linia kolejowa została wyremontowana tuż przed jej likwidacją.

Zółte pole po żniwach (81 kB)

W Karsiborze zrobiliśmy przerwę przy ruinie kościoła. Cała miejscowość jest według mnie bardzo ładna.

Ruszyliśmy dalej na północ w stronę wsi Rudki. Patrząc teraz na mapę widzę, że po prawej stronie płynie rzeka Świniarka i jest tam wyraźne obniżenie terenu. Mogło by to być ciekawe miejsce na piesze zwiedzanie.

Okolice Jaksic (84 kB)

Jadąc przez Świerczynę dotarliśmy do drogi 177 niedaleko Sośnicy. Tam spotkaliśmy wspomnianego wyżej sprzedawcę i kupiłem miód na pamiątkę.

Po krótkiej rozmowie przydrożny sprzedawca sprzedawał również noże (62 kB)

Musieliśmy przejechać chwilę drogą 177 na południe gdyż skrót z mapy OpenStreetMap nie wyglądał na wystarczająco przejezdny.

Skręcając na północny-zachód jechaliśmy do Osieka Drawskiego. Ponownie droga przebiegała przez gęsty las. Osiek Drawski zamiast drogi asfaltowej ma drogę brukowaną. Tutaj szosówką jak już to jechał bym tylko po chodniku.

Kierowaliśmy się docelowo w stronę jakieś restauracji w Złocieńcu jadąc całkiem przyjemną drogą asfaltową przez las. Dokładnie tą drogą jechałem 2 lata temu podczas dwu-dniowej samotnej wycieczki rowerowej.

Po zjedzeniu ruszyliśmy dalej. Tym razem chciałem jakoś inaczej dojechać do Cieszyno, gdzie mieliśmy nocleg. Chciałem podjechać tam trasa rowerową zbudowaną na zlikwidowanej linii kolejowej.

Wracając do noclegu w Cieszyno (157 kB)

Mieliśmy trochę problemów jak znaleźć ośrodek wczasowy w którym rezerwowaliśmy nocleg, a sama procedura trwała dłużej z powodu rozmownej pani recepcjonistki.

Około 19:30, po zostawieniu zbędnych rzeczy, wyruszyliśmy chcąc spróbować objechać jezioro Siecino. Tym razem wolałem zacząć od zachodniej części - przez miejscowość Siecino.

Zachód Słońca (47 kB)

Jechało się nam całkiem dobrze obserwując barwy zachodzącego Słońca. Dojechaliśmy do skrzyżowania z drogą 173 dwa kilometry od Ostrowic. W tym miejscu już solidnie poczuliśmy pagórkowaty charakter Drawskiego Parku Krajobrazowego.

Pod względem czasu dostanie się do tego miejsca poszło nam sprawnie ale wolałem równie sprawnie wracać. Bardzo lokalną i mało używaną drogą dojechaliśmy do Chlebowa a następnie wróciliśmy się trasą kolei do naszej bazy. Wróciliśmy chwilę przed 21-tą, było już wtedy po zmroku.

Nocleg

Za nocleg zapłaciliśmy 170zł, czyli wychodziło prawie 60zł od osoby. Hotel w Drawsku Pomorskim był za 300zł. Niby prawie 2x więcej ale w cenie było śniadanie. Nasz pokój był tym co potrzebowaliśmy - był czysty, miał prysznic i łóżka, lecz niewiele ponad to. Jedynym dodatkowym meblem była szafa. Nie było tam żadnego stołu oprócz tego co było na balkonie. Rowery zmieściliśmy właśnie tam i to było bardzo dobrym rozwiązaniem.

Jezioro Siecino (34 kB)

Chcieliśmy zjeść śniadanie w stołówce to wygonił nas właściciel mówiąc, że mogliśmy poprosić o pokój ze stołem. Z jednej strony rozumiem dlaczego nie chciał abyśmy nabrudzili tam ale oczekiwałbym większej kultury i lepszego podejścia do klientów.

Rankiem następnego dnia Michał poszedł poprosić o oferowaną wcześniej herbatę. Pani poinformowała nas że zrobi herbatę pod warunkiem, że wniesiemy łóżko na pierwsze piętro. Ja sam mam dużą tolerancję na wszelakie dziwności losu ale w naszej grupie nie spotkało się to z entuzjazmem.

Tym razem ja sam spotkałem się z próbą manipulacji. Pani zrobiła 3 herbaty i przy wyjściu powiedziała mi że stygną i zapytała dlaczego nie wypiliśmy. Skoro herbata jest to wypiłem ale już po dwóch łykach już usłyszałem "czyli wniesiecie to łóżko?".

Dokończyłem herbatę, powiedziałem że nie będę wnosił łóżka i wychodząc podziękowałem. Następnym razem będę wybierał inne miejsce noclegowe.


Powiązane wpisy

Wpis ukończono dnia 2017-11-25, czyli 103 dni później.