Dojazd do Tykocina przed burzą

kolejna zmiana planow, kolejna walka z ciepłem, pierwsza burza

Aleksander Kwiatkowski, 2018-08-10

Tagi: Rower, Z sakwami, Strona główna
Miejscowości: Goniądz, Dobrzyniewo Duże, Krypno, Tykocin
Województwa: Podlaskie

Wstęp

Plan na ten dzień został ustalony wcześniej - przejechać Carską Drogą do Tykocina. Niestety, była prognoza silnego wiatru w kierunku przeciwnym. Byśmy musieli jechać 30km pod wiatr, bez żadnego sklepu. Z tego powodu zaplanowałem alternatywę.

Opis trasę

Szczegóły

Zacząłem zastanawiać się, czy można wykorzystać kolej aby nam ułatwić dostanie się do kolejnego noclegu. Pomyślałem, że gdybyśmy dojechali do Borsukówki to do Tykocina byśmy musieli jechać rowerem tylko trochę ponad 14km (według mapy UMP). Jest to istotna różnica jeżeli porównujemy to z 30-toma km.

Ale co to jest 30km? Przecież już nie raz robiłem 100km? No w tą pogodę nic nie jest takie, jak być powinno.

Cmentarz w Goniądzu (108 kB)

Ruszyliśmy o godzinie 11-tej. Temperatura wzrastała z 28 stopni. Musieliśmy, tak jak dzień wcześniej dostać się go Goniądza, a następnie jechać ulicą Szpitalną na południe.

Jechaliśmy ulicą Mickiewicza w stronę cmentarza. Cmentarz ten położony jest na południe od centrum Goniądza.

Napotkany motyl na trasie do przystanku kolejowego Goniądz (110 kB)

Prawdopodobnie tym motylem jest Rojnik morfeusz.

Aby dostać się do stacji Goniądz musieliśmy kierować się w stronę Downar. Stacja oddalona jest 4km od centrum.

Znalezione miejsce widokowe (102 kB)

Znaleźliśmy ciekawą górkę. Był z niej widok na okoliczne osady (Wójtostwo).

Ciekawe roślinki (74 kB)

Dotarliśmy do torów. Musieliśmy skręcić w lewo na drogę polną. Droga ta zamieniła się w czysty piasek. W połączeniu z wiatrem i przejazdem dwóch pojazdów rolniczych poczułem się, jakbym był właśnie na pustyni. Gdy dotarliśmy na przystanek kolejowy musieliśmy poczekać 30 minut do przyjazdu pociągu.

Peron w Borsukówce (150 kB)

Pociągiem jechaliśmy około 25minut. Wysieliśmy na stacji Borsukówka i zacząłem się zastanawiać "co dalej?". Temperatura wynosząca 31 stopni C przekonywała do spokojnej i krótkiej jazdy.

Nie widziałem żadnej drogi dojazdowej do peronu. Patrząc na mapy google trasa powinna być prosta. W praktyce musieliśmy przenieść rowery przez tory (znieść z peronu) i jechać drogą gruntową. Może gdzieś tu jest jakaś ścieżka, z której powinniśmy skorzystać. Tylko w tamtym momencie ja nic takiego nie zauważyłem.

Okazało się, że trasa wyznaczona przez mapy google wiedzie przez teren prywatny. Cofnąłem się aby zapytać w sąsiednim domu czy tam można przejechać. Pani powiedziała mi, że można. No to próbujemy jeszcze raz. Widok chodzących tam psów jednak przekonał mnie, że lepiej tam nie wchodzić. Zamiast 2km musieliśmy przejechać na około 6km.

Ucieszyłem się jak wjechaliśmy w osiedle domów w Pogorzałkach. To znaczyło, że jest tu cywilizacja i jakoś powoli będziemy mogli jechać do celu. Za 2km powinniśmy dotrzeć do centrum Borsukowka i tam skręcić na zachód.

Zauważyłem zatrzymany autobus w centrum wsi. Szukając teraz zauważyłem, że jest linia 106, dzięki której można dojechać z Białegostoku do Borsukówka.

Musieliśmy przejechać 9km aby dostać się do asfaltowej drogi 671 do Tykocina.

Rzeka Jaskranka (89 kB)

Zdarzało się zobaczyć jakieś starsze domy ale nie było ich dużo. Nowe mogą być praktyczniejsze ale nie mają stylu. W każdej cześci Polski nowe domy mieszkalne są budowane w ten sam sposób. Dla mnie jest to wypranie z kultury i odrębności.

Zbliżając się do wsi Góra zbliżaliśmy się również do Narwi. W Górze jest wieża widokowa.

Widok na Narew z wieży widokowej w Górze (66 kB)

Sama droga nie była zła ale widziałem już znacznie ciekawsze wsi i miejsca, dlatego nie wiem co więcej mógłbym napisać. Można ją przejechać ale ten kto chce czegoś ciekawszego, to im dalej będzie od dużego miasta, tym będzie ciekawiej. Byliśmy teraz w odległości 22km w linii prostej od centrum Białegostoku.

Dotarliśmy do drogi 671 (Knyszyn-Tykocin).

Tykocin przywitał nas drogą brukowaną. Dotarliśmy przez most nad Narwią do placu w centrum. Obok jest kościół, muzeum oraz chyba trzy miejsca gdzie można coś zjeść.

Postanowiliśmy udać się do restauracji obok kościoła. Po prawie półtorej godziny zaczeliśmy kierować się na zachód w stronę noclegu. Zostało nam do przejechania 5km.

Tykocin z jednej strony jest ładną miejscowością. Jest dużo starych budynków. Widać, że postarano się zachować klimat i zadbano centrum. Z drugiej strony popularność, ilość ludzi jest dla mnie zbyt duża, abym mógł czerpać przyjemność z bycia w tym miejscu.

Zbliżając się do noclegu (76 kB)

Znaleźliśmy bankomat. Podjechaliśmy pod niego rowerami jednak pewna młoda pani musiała się wepchnąć przed nas, gdyż zaparkowała obok samochód na światłach awaryjnych.

Na horyzoncie pojawiły się podejrzane chmury. Na mapie burzowej było widoczne, że te chmury przyniosą burzę do nas.

Nie znając jeszcze dobrze miasta pojechaliśmy do sklepu, którego faktycznie nie ma. Musieliśmy wrócić się do innego, trochę mniejszego. Denerwowała mnie jazda po bruku. Nie można nagrać dobrego filmu wtedy.

Ruzyliśmy do naszej ostatniej bazy na tym wyjeździe. Będziemy tam mieć 3 ostatnie noclegi.


Powiązane wpisy

Wpis ukończono dnia 2019-01-20, czyli 163 dni później.