Narwiański Park Narodowy (w remoncie)

czyli jak bardzo jest odpowiednie przygotowanie

Aleksander Kwiatkowski, 2018-08-12

Tagi: Rower, Strona główna
Miejscowości: Tykocin, Kobylin-Borzymy, Choroszcz, Sokoły
Województwa: Podlaskie

Wstęp

Tego dnia chcieliśmy przejechać rowerem pętle po Narwiańskim Parku Narodowym. Trasę zaplanowaliśmy, można powiedzieć, idealną. Głównym punktem miała być znana kładka w Waniewie.

Opis trasy

Szczegóły

Oczywiste jest to, że musieliśmy najpierw dostać się do centrum Tykocina. Tego dnia wiał wiatr z zachodu na wschód, co pomagało nam w początkowej cześci zaplanowanej na dzisiaj trasy.

Widok na Tykocin (103 kB)

Musieliśmy podjechać 40m wysokości w porównaniu do centrum Tykocina.

Skręciliśmy w lewo do Broniszewa. Jest to raczej mała wioska, z kilkoma ciekawymi domami. Nastepnie jechaliśmy drogą gruntową w stronę Pajewa.

Pola w okolicy Broniszewa (87 kB)

Nad drogą S8 jechaliśmy po chodniku, co nie było najlepszym rozwiązaniem. Musieliśmy zatrzymać się i znieść rowery gdyż chodnik miał swój koniec.

Wieś Pajewo (123 kB)

Gdy wyjechaliśmy z lasu mieliśmy dobry widok. Po chwili czekał na nas przyjemny zjazd, pomimo tego, że jechaliśmy po drodze gruntowej.

Okolice Pajewa (110 kB)

Gdy dotarliśmy do skrzyżowania obok Kurowo-Kolonia mogliśmy jechać po drodze asfaltowej. Zostały 2km jazdy do siedziby Narwiańskiego Parku Narodowego w Kurowie.

Jakiś starszy budynek (143 kB)

Gdy już dotarliśmy do siedziby Narwiańskiego Parku Narodowego przeszliśmy po mniejszej kładce (przez lokalne bagna), a później weszliśmy na wieże. Wejście na wieże było ciężkie. Tylko jedna osoba może iść po schodach a otworzenie włazu na górze nie jest łatwe.

Kładka przez bagno (159 kB)

Dowiedzieliśmy się, że kładka przy Waniewie jest właśnie remontowana. Informacja ta była na stronie parku ale my nie sprawdziliśmy jej. Mocno to pokrzyżowało nasze plany, nie wiedzieliśmy co teraz powinniśmy zrobić.

Postanowiliśmy spróbować dojechać z "innej strony" - przez Rzędziany. Musieliśmy cofnąć się do Pajewa.

Z pierwszej części mostu w stronę Kruszewa (186 kB)

Będąc w pobliżu drogi do uszkodzonego mostu obok Kruszewa podjechaliśmy ją półtora kilometra. Zatrzymałem się na małym moście, obok którego było kilku wędkarzy.

Tego dnia pogoda była zdecydowanie chłodniejsza. Jechało się całkiem przyjemnie.

Jadąc do Pajewa (185 kB)

W Pajewie skręciliśmy na wschód w stronę wsi Radule. Podobały mi się okoliczne pola.

Widok na Radule (121 kB)

Znalazłem restauracje przy parkingu na północ od wsi Radule. Podjechaliśmy tam aby zjeść obiad. Zrobiliśmy godzinną przerwę i ruszyliśmy dalej o 15:20.

Wjechaliśmy na bardzo fajną ścieżkę rowerową, która przebiegała wzdłuż drogi S8. Kierowaliśmy się do wsi Rzędziany, gdyż była to jedyna opcja przedostania się przez Narew.

Jedna z odnóg Narwi (125 kB)

Rozlewisko Narwi bardzo mi się tutaj podobało. Aby dostać się do Pańków musieliśmy przejechać 3 razy przez odnogi rzeki.

Śluza na jednej odnodze Narwi (170 kB)

Drugim przejazdem była śluza, za którą droga zamieniła się w ułożone obok siebie płyty betonowe. Jest to mniej nieprzyjemne niż bruk ale nadal jazda rowerem nie jest komfortowa.

Droga z betonowych płyt (178 kB)

Pomimo mniejszego komfortu jazdy okolica była znacznie ciekawsza. Wokół szlaku były gęste krzaki i drzewa, za którymi można było zobaczyć ogromne ilości trzciny.

Droga z betonowych płyt (263 kB)

Na drodze spotkaliśmy jaszczurkę.

Jaszczurka spotkana na moście (102 kB)

...oraz ciekawą żabę spokojnie siedzącą na środku drogi.

Żaba spotkana na trasie (91 kB)

Wyraźnie widać różnicę w ilości zieleni gdy w okolicy jest jakiś zbiornik wodny albo rzeka.

Dotarliśmy do klimatycznej wsi Pańki. Przejechaliśmy w niej pętle i postanowiłem, że lepiej będzie już wracać. Do Tykocina mieliśmy około 12km.

Wieś Pańki (240 kB)

Przed opuszczeniem Paniek podjechaliśmy na wieże widokową na północ od wsi.

Okolica wieży widokowej we wsi Pańki (183 kB)

Wracając jechaliśmy na północ w stroną wsi Saniki. Słońce ciekawie układało się z chmurami dodając nasycenia barw.

Okolice Tykocina (148 kB)

W Sanikach był przyjemny lekki zjazd. Wydaje mi się, że widziałem trochę nowych domów, jednak pasowały one do okolicy. Było też trochę budynków rolniczych.

Pola w okolicy Tykocina (113 kB)

Dwa kilometry przed Tykocinem zrobiłem sporo przerw na zdjęcia. Słońce dobrze komponowało się z chmurami. Zieleń była bardziej zielona. Cienie były już całkiem długie (17:30) - słońce zaczynało zbliżać się powoli w stronę horyzontu.

Pola w okolicy Tykocina (123 kB)

Dojechaliśmy do wschodniej części Tykocina. Szukaliśmy miejsca do zjedzenia. Wybraliśmy restauracje żydowską Tejsza. O 18:15 ruszyliśmy dalej na wschód do naszej bazy.

Kot w Tykocinie (165 kB)

Wyjeżdżając z Tykocina zrobiłem dwa zdjęcia kotu. Niestety gdy chciałem do niego podejść uciekł, więc mam tylko zdjęcie powyższe.

Rozlewisko w Kiermusach (197 kB)

Dotarliśmy do bazy. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć przy zachodzącym słońcu. Usiadłem na tarasie i kontynuowałem przerabianie zdjęć.

Samotne drzewo (158 kB)

Zacząłem się pakować. To był bardzo długi wyjazd. Wyjazd z męczącą pogodą. A następnego dnia musieliśmy wcześnie wstać aby bez stresu dostać się na powrotny pociąg.

Kot podczas zachodzącego słońca (103 kB)

Powiązane wpisy

Wpis ukończono dnia 2019-01-23, czyli 164 dni później.