Pierwsza setka na pierwszego maja

z okolic Malborka na południe przez wioski, małe górki, jeziora, pola rzepaku, aż do Książek

Aleksander Kwiatkowski, 2019-05-01

Tagi: Rower, Strona główna, Najlepsze
Miejscowości: Stary Targ, Sztum, Ryjewo, Kwidzyń, Gardeja, Łasin, Świecie nad Osą, Radzyń Chełmiński, Książki

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Tego dnia był zapowiadany wiatr w kierunku południowym. Bardzo mi się spodobały południowe okolice Malborka i dlatego chciałem z niego wyruszyć rowerem na południe.

Południowe okolice Prabut (70 kB)

Patrząc na połączenia kolejowe nie wyglądało to dobrze. Większość to były pendolino (IC Premium), które kosztuje 70zł + opłata za rower. Jedyne połączenia osobowe było o 5:56 albo około 9:30. Chcieliśmy tego dnia wcześnie ruszyć dlatego musieliśmy wybrać to wcześniejsze.

Opis trasy

Szczegóły

Gdy budzik się odezwał o 4:45 słyszałem go we śnie i nie rozumiałem co się właściwie dzieje.

Okolice Jeziora Dzierzgoń (70 kB)

Byliśmy już spakowani dzień wcześniej. Śniadanie nie poszło nam tak szybko jak planowaliśmy i dlatego wyruszyliśmy 3 minuty później, niż to było zaplanowane. Te 3 minuty zmusiły nas do szybszego dojazdu, do małej walki z czasem.

W pociągu byliśmy 3 minuty przed odjazdem. Bilety kupiliśmy u konduktora.

Okolice wsi Kołoząb (67 kB)

Spotkałem dwóch rowerzystów, którzy jechali do Elbląga, a następnie "gdzieś na wschód".

Z pociągu zrobiłem kilka zdjęć porannym mgłom. Zjawisku, które jakoś ostatnio jest dość rzadkie.

Stacja Dąbrówka Malborska (109 kB)

Wysiedliśmy na stacji Dąbrówka Malborska. Mieliśmy kierować się bezpośrednio do Sztumu. Przywitały nas tam ładne nieduże górki.

Jezioro Dąbrówka (94 kB)

Bardzo mi się podobała okolica Jeziora Dąbrówka. Teren jest tam bardzo ciekawie ukształtowany a jezioro dodaje uroku temu miejscu.

Wiatraki w okolicy Jeziora Dąbrówka (43 kB)

Przejechaliśmy przez wieś Koślinka. Ruch o godzinie 7-ej rano w święta był praktycznie zerowy. Według GPSu Macieja rano temperatura wynosiła około 4℃.

Jadąc do wsi Koślinka (64 kB)

Jechaliśmy znacznie spokojniej niż dzień wcześniej. Nie planowaliśmy przejechać 100km ale nie przekreślaliśmy tego. Początkowo zakładaliśmy koniec trasy w Jabłonowie Pomorskim.

Droga do wsi Koślinka (215 kB)

Spotkaliśmy kaczkę chodzącą środkiem drogi.

Kaczka idąca do Sztumu (47 kB)

Sztum był pierwszym większym miastem na naszej trasie. Jest tam stacja kolejowa linii 207, która w tym momencie jest właśnie remontowana.

Dom we wsi Kępina (116 kB)

Maciej zauważył zjazd nad Jezioro Sztumskie i podjechaliśmy tam robiąc pierwszą przerwę na jedzenie.

Naprzemienne pola (87 kB)

Jezioro Zajezierskie jest bardzo ładnym miejscem. Tak samo jak wcześniej poznane Jezioro Dąbrówka tak i tutaj widać bardzo ładne pagórki.

Jezioro Zajezierskie (208 kB)

Następnie jadąc wzdłuż jeziora objechaliśmy kościół i zamek krzyżacki.

Ławka na pomoście w Sztumie (87 kB)

Mijaliśmy dużo rybaków z wędkami. Opuściliśmy miasto najmniej priorytetową drogą, na południe do Postolina.

Opuszczając Sztum (86 kB)

Jadąc przez Sztumską Wieś bardzo podobał mi się rozległy widok na pola po lewej stronie.

Wiatraki niedaleko Sztumskiej Wsi (33 kB)

W pobliżu Postolina okolica stała się wyraźnie klimatyczna. Jeżeli się nie mylę, to sama wioska była bardzo ładna. Jest tam ciekawy kościół Pw. Św. Michała Archanioła.

Kościół w Postolinie (137 kB)

Jak można zdefiniować "klimat" który poszukuje, najbardziej lubię? Być w miejscowości której mieszkańcy są jak najbardziej uniezależnieni od miasta. Gdzie mieszkańcy nie śpią tylko, ale żyją i pracują.

Wieś Polaszki (145 kB)

Gdzie domy nie są budowane zgodnie z jednym, uniwersalnym i nowoczesnym projektem. Oraz gdzie widać Polskę, której powoli jest coraz mniej.

Dom we wsi Polaszki (194 kB)

Opuściliśmy Watkowice Małe jadąc obok jakiegoś dużego, ogrodzonego gospodarstwa rolnego.

Opuszczając Watkowice (221 kB)

Straszewo było ciekawie położoną wioską. Jechaliśmy drogą położoną znacznie wyżej niż wschodia część tej wsi.

Wieś Straszewo (81 kB)

We wsi Trzciano zrobiliśmy przerwę przy sklepie.

Początkowo planowałem abyśmy jechali drogą wojewódzką na południe do wsi Licze, jednak Maciej zaproponował, abyśmy przejechali przez las do Rakowca. Oboje woleliśmy nie jechać po drodze wojewódzkiej.

Skrzyżowanie z drogą wojewódzką Licze - Brachlewo (176 kB)

Wjechaliśmy w las. Samo skrzyżowanie z drogą wojewódzką było dość dziwne. Droga ta wyglądała bardzo niepozornie. Mam jednak już jakieś doświadczenie z drogami województwa pomorskiego i nie było to ogromnym zaskoczeniem. Tam po prostu niektóre drogi czekają na bardzo solidny remont. Z punktu widzenia rowerzysty jest to pozytywne.

Droga z Brokowa do Kwidzynia (186 kB)

Wjechaliśmy do Brokowa. Na skrzyżowaniu z nowo wyremontowaną drogą do Tychnowa skręciliśmy w lewo. To tutaj musieliśmy drogą nie-asfaltową przejechać przez las.

Z wysokości 75m zjechaliśmy do (około) 50m, do doliny rzeki Liwa. Sama rzeka w pobliżu mostu, którym przejechaliśmy, była dość wartka.

Rzeka Liwa (181 kB)

Droga przez las nie była taka zła - była głównie szutrowa.

Przejechaliśmy przez tory kolejowe linii 218. Linia w tym momencie nie funkcjonuje dla komunikacji pasażerskiej. Wybudowanie autostrady A1 w okolicy Kopytkowa (obok Smętowa Granicznego) przerwało ciągłość tej linii. Mnie samego by interesowała ta linia kolejowa, zwłaszcza okolica mostu nad Wisłą.

Linia kolejowa Prabuty - Kwidzyń (89 kB)

Główna droga w Rakowcu, ulica Kwidzyńska, była właśnie bardzo mocno remontowana.

Chyba początkowo planowałem jechać do Krzykosów jednak po przenalizowaniu dalszej trasy wydawało mi się, że będzie ciekawiej jak pojedziemy chwilę na wschód i następnie ruszymy do Otoczyna. Różnica odległości wynosiła półtora kilometra ale dzięki temu jechaliśmy przez miejscowości bardziej oddalone od drogi 55.

Droga z Rakowca do Otoczyna (214 kB)

Droga do Otoczyna bardzo mi się podobała. Muszę tutaj przyjechać ponownie pod koniec czerwca, przed żniwami, gdy pola będą gęstsze i zyskają odpowiedni kolor.

Kot w Otoczynie (165 kB)

We wsi jest spory staw. Droga asfaltowa jest położona prawie wokół niego. Musieliśmy ją opuścić i jechać po drodze szutrowej do Wandowa. Patrząc teraz na mapę to ciekawią mnie teraz jeziora w okolicy wsi Klasztore, położone na wschód.

Droga Otoczyn - Wandowo (108 kB)

Okolica wspomnianej drogi szutrowej do Wandowa również była bardzo interesująca. A sama droga złożona była z wielu zjazdów i podjazdów.

Pofalowane pola w okolicy Wandowa (121 kB)

Kierowaliśmy się przez Rozajny, Czarne Małe do Czarne Dolne.

Wyschnięty staw w polu rzepaku (126 kB)

Po lewej stronie widzieliśmy nie małe jezioro, które prawdopodobnie nie ma nazwy.

Okolica Wandowa (73 kB)

W Rozajnach przejechaliśmy obok budynku wyglądającego na dworzec kolejowy. Patrząc teraz na mapę widzę, że faktycznie było tam połączenie kolejowe, tylko w 1945 zostało ono zlikwidowane.

Droga gruntowa do wsi Nogat (211 kB)

Ponownie musieliśmy jechać drogą szutrową. Chcieliśmy dostać się do wsi Nogat.

Patrząc na mapę na komórce dojechaliśmy na podwórko jakiegoś gospodarstwa. Droga się urwała, nie wiedzieliśmy jak jechać dalej. Dowiedziałem się jak powinniśmy jechać, chociaż to wcale nie było oczywiste. Bardzo lubię klimat takich miejsc ale nie lubię, gdy nie wiem czy jestem na terenie prywatnym czy publicznym.

Jezioro Nogat / Gardęga (146 kB)

Za domem, obok garaży była droga gruntowa, dość zarośnięta, to właśnie nią musieliśmy jechać aby dostać się do wsi Nogat.

Południowy koniec Jeziora Nogat (99 kB)

Jadąc w okolicy Starego Błonowa mieliśmy bardzo dobry widok na obniżenie terenu po lewej stronie. Im bliżej byliśmy do Łasina tym różnica wysokości terenu była mniejsza.

Okolice wsi Przeczno (81 kB)

Sporo tego dnia nagrywałem na kamerce i musiałem teraz oszczędzać baterię nagrywając tylko najciekawsze filmiki.

Okolice wsi Stare Błonowo (115 kB)

Łasin był ostatnią dużą miejscowością na naszej trasie. Planowaliśmy zjesć tutaj coś ciepłego. Restauracja na rynku okazała się być zamknięta. Ktoś nam polecił jakiś lokalny bar. Ja zamówiłem tam tortille jednak nie było to najlepsze danie jakie jadłem na tym wyjeździe, delikatnie mówiąc. Ostatecznie dzięki temu później nie byłem tak głodny jak był Maciej.

Jezioro Łasińskie (97 kB)

Ruszyliśmy na południe. Wyjazd z tej strony z Łasina jest najciekawszy dla rowerzystów. Droga jest o małym ruchu i przejeżdża się przez drewniany most nad Jeziorem Łasińskim.

Most przez Jezioro Łasińskie (128 kB)

Dzień ten był pełen ciekawych terenów. Musiałem oszczędzać kamerkę dlatego nagrywałem tylko najciekawsze sceny. Dlatego teraz opiszę właśnie tylko te. Jedną z takich bardzo ciekawych fragmentów był zjazd między Jakubkowem a Bogdankami.

Pole rzepaku niedaleko wsi Jakubkowo (123 kB)

Sam fakt tego, że jest tu szlak pieszy wiele mówi o ciekawym ukształtowaniu terenu.

Wieś Bogdanki (97 kB)

Zjazd do Mędrzyc też był bardzo miły, chociaż nie był lekki.

Podjazd za Mędrzycami (206 kB)

Źle skręciliśmy na wschód w stronę Szarnosia i musieliśmy się cofnąć. Czekał na nas teraz solidny podjazd. Na tyle solidny, że wolałem chwilę prowadzić rower. Tutaj jest właśnie niebieski szlak pieszy.

Rzepakowe pagórki (122 kB)

Na niebie pojawiły się chmury. Sam dostałem alarm ostrzegawczy o możliwości wystąpienia burz w tej okolicy.

Kolejnym dobrym zjazdem był wjazd do Świecia nad Osą.

Droga do Rychowa (168 kB)

W centrum tej miejscowości przemyśleliśmy dalszą trasę. Mieliśmy sporo czasu i warto by było jeszcze pojeździć aby udało się nam dobić do 100km.

Wiatraki w okolicy wsi Linowo (111 kB)

Mieliśmy jechać do Linowa i dalej bezpośrednio na południe do Książek. Jeżeli jednak byśmy jechali przez Szczuplinki to nasza trasa by się trochę wydłużyła.

Przystanek kolejowy Linowo na trasie do Grudziądza (97 kB)

Co chwilę zatrzymywaliśmy się aby robić zdjęcia wiatrakom.

Ostatnim ciekawym miejscem była wieś Szczuplinki, która tak mentalnie również była "na uboczu". Chciałbym mieć czas i energię aby znaleźć się w takich miejscowościach i przejść się drogami polnymi, poszukać ciekawych miejsc, robić zdjęcia o wschodzie słońca.

Wjeżdżając do wsi Szczuplinki (68 kB)

Dotarliśmy do Książek i ponownie odwiedziliśmy tą samą restaurację co wczoraj. Mieliśmy godzinę do odjazdu i 1km do 100km w liczniku GPSa dlatego zaproponowałem abyśmy pokręcili się po okolicy. Ostatecznie na moim GPS przejechałem 101km a po wrzuceniu na Stravę 100.1km.

Kot w Książkach (69 kB)

Wpis ukończono dnia 2019-05-15, czyli 14 dni później.