Tagi: Rowerem, Bikepacking, Strona główna, Najlepsze
Miejscowości: Dolice, Choszczno, Suchań, Dobrzany, Ińsko, Węgorzyno, Drawsko Pomorskie, Łobez
Województwa: zachodniopomorskie
Krainy: Pojezierze Ińskie, Pojezierze Drawskie, Pojezierze Choszczeńskie
Mapa
Wstęp
W te wakacje udało mi się zorganizować dwa weekendy wyjazdowe. Mając do wyboru regiony wybrałem północ Polski. Wybrałem okolice Złocieńca gdyż na drugi weekend wybrałem Warmie.
Szczegóły
Dlaczego tutaj?
Kluczowe podczas tej wycieczki były dwie rzeczy: pociągi i pogoda. Pociągi gdyż nie mogłem kupić biletów na rower idealnie takich jakie chciałem. Zawsze albo brakowało miejsca na rower albo przesiadka była trudna. Pogoda była drugim czynnikiem gdyż przed samą wycieczką temperatura na niedzielną jazdę była prognozowana na zbyt wysoką - planowałem coś krótszego aby wrócić wcześniej.
Jako pierwszy nocleg wybrałem Drawsko Pomorskie gdyż było tam sporo tanich opcji noclegowych. W niedzielę można by pojechać na północ i dostać się do Świdwina. To byłaby dość łatwa trasa gdyż tylko około 35km jazdy.
Co do pociągów - nie miałem biletów na rower "w pierwszą stronę". Jedyne dostępne połączenie, gdzie mogłem kupić, to było po godzinie 10-tej co byłoby bardzo nieopłacalne.
Z Maciejem ustaliliśmy, że będziemy na stacji Poznań Główny próbować "wbić"" się na jakiś pociąg osobowy i dojechać w okolicę Choszczna.
Okazało się, że większość ludzi jedzie raczej do końca trasy pociągu, którym jest Świnoujście. Dlatego inna grupa została skierowana na późniejszy pociąg, który ruszał później ale zatrzymywał się na mniejszej ilości przystanków i ostatecznie docierał do Świnoujścia szybciej.
Udało nam się wejść na pociąg i kupić bilety u konduktora. Sama jazda była pozbawiona ciekawych wydarzeń - nikt nas nie musiał wypraszać z pociągu.
Ruszamy
Chciałem rozpocząć jazdę w Ziemomyślu gdyż w 2019 roku jechałem z tego miejsca w przeciwnym kierunku.
Pierwszym celem było Ińsko i nie jestem pewien czy była to dobra decyzja. Zaletą tego jest możliwość zjedzenia obiadu, bo jest to istotna miejscowość. Chciałem też Maciejowi pokazać wieżę widokową i okolicę jeziora, które też w 2019 roku zobaczyłem pierwszy raz.
Może lepszą opcją byłoby ruszyć ze Stargardu w okolicy linii kolejowej do Chociwela ale trudno byłoby zaplanować dobrą trasę.
Postanowiłem, że pomimo tego że sporo trasy do Ińska powtórzymy, dobrą okazją będzie możliwość nagrania jej z innej perspektywy. Nagrywałem kamerką zamontowaną na kierownicy i w rozdzielczości 4K. Życie jest za krótkie aby nie nagrywać w 4K.
Okolica wsi Ziemomyśl A na mapie jest ciekawa. Może warto przejechać rowerem i pobieżnie ją zobaczyć. Okazało się, że jednak na szybki przejazd to nie jest najlepsze miejsce. Może z powietrza mokradła byłyby bardziej interesujące. Z dołu było zwyczajnie.
Aby nie jechać dokładnie tak samo przejechaliśmy przez Radaczewo. Dotarliśmy do rzeki Ina gdzie okazało się, że most został spalony. Na szczęście mogliśmy przeprowadzić rowery i most nie był najgorszym mostem przez jaki przechodziłem. Pamiętam przejście przez rzekę Bystrzycę w 2018 roku.
Chcąc trochę zmienić trasę za Dobrzanami pojechaliśmy prosto zamiast skręcając w prawo i jechać jak w 2019. Akurat drogą ta była mniej ciekawa i każdemu polecam skręcić w prawo i przejechać przez okolicę Sarniej Góry.
We wsi Biała zamiast jechać asfaltem wybraliśmy drogę gruntową. I chyba to nie była dobra decyzja. Wolałbym zobaczyć pofalowane tereny i bagna jadąc asfaltem. Droga gruntowa jaką wybraliśmy zamieniła się później w coś trudniejszego niż przyjemna droga gruntowa obok pola.
Dotarliśmy do Linówki i następne dojazd do Ińska.
W samym Ińsku po zobaczeniu wieży widokowej zdecydowaliśmy, że nie będziemy robić przerwy obiadowej. Woleliśmy jechać dalej a oferta gastronomiczna na plaży mnie nie przekonywała.
Początkowo planowałem jechać do Studnicy i jechać drogą obok poligonu lecz odpaliłem nawigacje na telefonie i proponowała ona inną trasę. Okazało się, że jest bardzo fajna ścieżka rowerowa obok drogi wojewódzkiej 151 i tak najlepiej wyjechać z Ińska.
Tutaj zaczynał się klimat tych terenów - dzikość, pagórki i spokój. Ilość przerw na zrobienie zdjęcia się zwiększyła. Co chwilę zatrzymywaliśmy się aby zrobić zdjęcie.
Gdy dotarłem do skrzyżowania z drogą krajową 20-tką wtedy "to już było to". Trudno to opisać słowami ale właśnie od tego miejsca zaczynała się właściwa wycieczka.
Miejscowość Wiewiecko jest dość ciekawa. Jest tam przystanek kolejowy i park pałacowy. Najciekawsze jest położenie przystanku kolejowego i jak przez niego się przejeżdża.
Powoli zbliżaliśmy się do części terenowej dzisiejszego dnia. Obok jest Jezioro Żabice z której płynie Brzeźnicka Węgorza.
Trochę terenu to miłe urozmaicenie ale za dużo to jest problem. I tak moja chęć na drogi gruntowe została wyczerpana obok wsi Biała na szczęście jednak ten fragment nie był ani ciężki ani długi.
Powoli wyjeżdżaliśmy do wsi Kumki. Mogę powiedzieć, że ta trasa to bardzo dobra opcja na przejazd z Ińska do Drawska Pomorskiego. Zdecydowanie polecam każdemu.
Zobaczyłem na mapę i ostatnia (a raczej tylko do noclegu) część dzisiejszej trasy to była formalność. Bardzo fajny przejazd przez spokojne wioski gdzie każda była autentyczna na inny sposób. Szybko wjechaliśmy do Drawska Pomorskiego.
Zaskoczyłem się jak łatwo było dojechać do noclegu. Źle skręciłem i trochę pojechałem za daleko. Samo miasto mi się podobało i jest idealne na wieczorny spacer. Planowałem przejść się wieczorem i porobić trochę zdjęć.
Po obiedzie
Dotarliśmy do noclegu i chcieliśmy jeszcze trochę pojeździć. Od razu wiedziałem, że najlepszym kierunkiem jest północ. To był fragment początkowej opcji na trasę niedzielną ale skoro pojawiła się aktualizacja prognozy pogody to wiedzieliśmy, że będziemy wracać z innego miejsca.
Zobaczyłem na cieniowaną mapę i wybrałem jazdę po drodzę gruntowej w okolicy pagórków bo to tutaj jest właśnie najlepsze. Nic nas nie goniło więc nie musieliśmy wybierać asfaltów (jeszcze).
Dotarliśmy do Rydzewa gdzie byłem pierwszy raz w 2019 roku. Teraz musieliśmy jakoś wrócić do Drawska. Najlepszą opcją było jechać w stronę Kumek.
Napisałem, że się nie spieszyliśmy, ale to nie oznacza że chcieliśmy odkrywać drogi gruntowe. Wybieraliśmy najlepszy kompromis i tak dostaliśmy się do Zajezierza gdzie mogliśmy jechać drogą wojewódzką albo kombinować. Moja kamerka się rozładowywała a powerbank zostawiłem na noclegu. Zapasowych kart SD też nie zabrałem.
Ciekawiła mnie okolica Kumek i zaakceptowałem jazdę po kocich łbach. Myślałem, że droga za jakiś czas będzie lepsza. Niestety nie była ale nie żałuję tego wyboru. To była bardzo ładna droga lecz męcząca opcja.
Z Kumek powrót to była, kolejna, formalność. Po powrocie do noclegu odwiedziliśmy sklep. Sklep był szokująco blisko - niemały market 70m od noclegu.
Po umyciu się nie miałem już ochoty wychodzić. Akurat trafiliśmy na Dni Drawska i były jakieś koncerty. Byłem zmęczony, nie miałem siły, chmury sprawiły że zachodu raczej nie będzie, a dodatkowo nie chciałem aby tłum mi przeszkadzał w robieniu zdjęć.
Nic ciekawego nie było w TV dlatego poszliśmy spać wcześniej. Anulowałem niepotrzebne bilety ale o tym więcej napiszę w kolejnym wpisie.
Powiązane wpisy
Wpis ukończono dnia 2025-10-06, czyli 93 dni później.