Tagi: Rowerem, Bikepacking, Najlepsze
Miejscowości: Drawsko Pomorskie, Złocieniec, Czaplinek, Barwice, Grzmiąca
Województwa: zachodniopomorskie
Krainy: Pojezierze Drawskie
Najciekawsze miejsca
Mapa
Wstęp
Do Świdwina planowałem kiedyś dojechać ale się to nie udało z powodu upału. Do Świdwina tego dnia nie dojedziemy z odwrotnego powodu - bo właśnie nie będzie upału.
Szczegóły
Prognoza pogody pokazywała temperaturę dochodzącą do 27C i dlatego obawiałem się czy będziemy w stanie jechać cały dzień rowerem. Zacząłem kupować bilety na pociąg powrotny ze Świdwina który jest odległy o trochę ponad 30km. Te 30km trasy byśmy spokojnie rano przejechali i zdążyli przed upałami.
Na szczęście prognoza się zmieniła i maksymalna temperatura miała wynieść 25C. W praktyce zawsze jest cieplej. Natomiast przy maksymalnym 25C to już mogliśmy planować cały dzień. Podjeliśmy decyzję, że jedziemy do linii kolejowej "przez Szczecinek".
Decyzja, który przystanek wybrać, nie była łatwa. Patrzyłem na moje poprzednie wycieczki i szczerze mówiąc nie wiedziałem co jest lepsze. Ostatecznie wybrałem Grzmiącą gdyż zatrzymuje się tutaj więcej pociągów.
Są pociągi regionalne które jadąc z Kołobrzegu udają niby-IC i nie zatrzymują się na wszystkich stacjach.
Rano było dość chłodno. Ruszyliśmy na południowy-wschód gdyż ta trasa jest najbardziej "nie po drodze" w przypadku innych możliwych przejazdów. Jeżeli następnym razem się tutaj pojawię to wybrałbym raczej coś innego. Nie dlatego, że ta trasa była albo miała być mało atrakcyjna ale dlatego, że trudno jest zaplanować logistycznie.
Jechaliśmy do Gudowa po ścieżce rowerowej. Krajobraz był znowu pofalowany ale jednocześnie wyglądało to jak dojazd do popularnego jeziora w wakacje. Jezioro Lubie jest dość długie i jego okolica jest bardzo ciekawa. Gdybym był tutaj kiedyś bez roweru chciałbym przejść po lokalnych drogach gruntowych bo każda może być ciekawa.
Przed Linowem widzieliśmy bardzo mocne obniżenie terenu w okolicy jeziora o tej samej nazwie. To był pierwszy znak, że muszę tutaj jeszcze przyjechać.
Aby dostać się do Złocieńca musieliśmy odbić na północ do Rzęśnicy. W tej małej miejscowości jest przystanek kolejowy. Jazda tutaj to chyba był najładniejszy fragment tego dnia.
Początkowo chciałem jechać drogą asfaltową przez Stawno którym bez problemu byśmy dojechali do Złocieńca. A przebieg drogi obok Jeziora Kańsko wskazuje, że tam może być coś ciekawego.
Korzystałem z kilku nawigacji które korzystały z istniejącej wiedzy innych rowerzystów i wybrały jazdę po szlaku rowerowym. Dlatego jechałem przez Rzęśnicę. Droga ta była szutrowa i dlatego okolica była i ładna i spokojna.
Jechaliśmy widząc obniżenie na prawo. Na mapie teraz widzę, że jest to związane z rzeką Drawą. Po chwili skręciliśmy i zjechaliśmy w dół do wsi Darskowo. Ten właśnie długi zjazd z widokiem na okoliczne pola bardzo mi się kojarzy z regionem, a najbardziej gdy ze jechaliśmy kiedyś ze Złocieńca w stronę Rąbino.
Dojazd do Złocieńca był niewiarygodnie łatwy. Rozważałem zatrzymać się przy sklepie ale żaden nie był po drodze. Przejechaliśmy miasto sprawnie do trasy rowerowej po starej linii kolejowej.
Przejazd 6km po trasie dawnej kolei aby dostać się do Cieszyno był dla mnie nudny ale przyjemny. Kolejnym celem było Kluczewo jako pewnego rodzaju punkt końcowy pewnego obszaru, w mojej ocenie właśnie ciekawszego terenu niż ten, który na nas później czekał.
Szukałem sklepu i znalazłem na mapie w Nowym Worowie. Chciałem przejechać inną drogą bo przez Nowe Worowo już kilka razy jechałem.
Okazało się, że w Starym Worowie jest działający sklep. Sklep ten jest "przyjazny rowerzystom". Po przerwie, wymiany informacji, postanowiliśmy jechać drogą alternatywną. Właściciel powiedział nam, że z drogi przez Warniłęg jest miejscami bardzo ładny widok na Jezioro Drawsko.
Nawet na mapie OSM widać punkt widokowy w Jadwiżynie i tam zatrzymaliśmy się aby zrobić kilka zdjęć.
Dotarliśmy do Kluczewa. Okazało się, że droga wojewódzka jest w remoncie i po naszej trasie będzie jechało trochę więcej samochodów gdyż stała się jedyną alternatywą.
Jako stację końcową wybraliśmy Grzmiącę gdzie jeszcze nigdy nie byłem. Zatrzymuje się tutaj więcej pociągów i dla naszego powrotu była to lepsza opcja. Udało mi się kupić tylko jeden bilet na rower i zastanawiałem się, czy uda się nam pojechać tym wcześniejszym pociągiem. Zastanawiałem się ile będzie rowerów w pociągu i czy będzie dla nas miejsce. Dla mojej logistyki to było kluczowe.
Samą trasę już opisywałem bo jechałem tutaj w 2019. Była miła ale nie aż tak ciekawa abyśmy co chwilę się zatrzymywali i robili zdjęcia. Gdybyśmy mieli więcej czasu i sił to fajnie by było pojechać przez tereny na północ. Byłem tu już kiedyś i chciałbym zobaczyć więcej. Bym musiał liczyć się z fragmentem jazdy przez las nie wiedząc na ile piasku trafimy.
Tereny na południe również są ciekawe ale trudniej jest zaplanować trasę powrotną. Są tam bardziej priorytetowe drogi i one trochę psują każdą opcję.
Dotarliśmy do Barwic gdzie byłem 6 lat temu. Od teraz za nie miałem dobrego pomysłu jak jechać. Nawigacja automatycznie nas zaprowadziła na ścieżkę rowerową po rozebranej linii kolejowej. I tak dojechaliśmy do Starego Chwalima. Nie wiedziałem jakiej jakości jest dalsza droga dlatego odbiliśmy. Nie chciałem ryzykować bo różne rzeczy już widziałem.
Wybrałem jazdę do Żarnowa aby nie jechać po drodze wojewódzkiej. Czy to była dobre decyzja? Nie wiem. Bardziej się zmęczyliśmy niż gdybyśmy jechali drogą wojewódzką ale zobaczyliśmy kolejną wioskę na uboczu. Kolejnym pozytywem jest widok na łąki obok Wielawina.
W Wielawino podjechałem zobaczyć drogę na wschód. Tą drogą można spokojnie dojechać do Szczecinka. I to też jest kolejny argument za tym, że Szczecinek ma bardzo ładne okolice.
Dalszy dojazd do celu był dość szybki. Było już stosunkowo ciepło a jazda po drodze wojewódzkiej nie jest idealnie komfortowa (bezpieczna). Ruch na szczęście nie był straszny. Przejechaliśmy ostatnie kilometry sprawnie.
Miasteczko zamarło. Czy każdy siedział w domu i jadł teraz rosół? Nie mogliśmy znaleźć ławki obok dworca.
Teraz patrząc na mapę ciekawią mnie tereny na wschód. Jest tam sporo bagien. Trudno by był jechać rowerem a pieszo nie dotarłbym daleko.