Przyjemny zjazd przez Chrośnicę

krótka pętla na pożegnanie z Górami Kaczawskimi

Aleksander Kwiatkowski, 2017-05-03

Tagi: Rower, Strona główna
Miejscowości: Jeżów Sudecki, Świerzawa, Złotoryja
Województwa: Dolnośląskie
Krainy: Góry Kaczawskie

Najciekawsze miejsca

Wstęp

Wczoraj wieczorem rozważaliśmy aby wcześniej wyruszyć w drogę powrotną. Byliśmy zmęczeni i wiedzieliśmy że i tak mamy mało czasu.

Po przebudzeniu wróciło nam trochę siły na tyle, że chcieliśmy wykorzystać ostatnie 2-3 godziny aby przejechać krótką trasę.

Opis trasy

Szczegóły

Musieliśmy się wymeldować z pokoju do godziny 12-tej. Zakładając że wstaniemy o godzinie 8-ej a musimy wrócić, umyć się, dokończyć pakowanie, to mamy okno czasowe między 9-tą a 11-tą godziną aby pojeździć.

Najsensowniejszą opcją była pętla przez Chrośnicę. Planowana trasa powinna mieć nieznacznie ponad 20km długości.

Rano nie mieliśmy dużo siły, ale jednak warto by było wykorzystać ostatni dzień. Zobaczyłem na mapach google że lepszym rozwiązaniem jest podjechać do przełęczy obok Łysej Góry. Zjazd będzie delikatniejszy i znacznie dłuższy. Jak się nie mylę miało być około 12km lekkiego, jak na te tereny, zjazdu.

Konie w Janówku (83 kB)

Z przełęczy zjechaliśmy podobnie jak [pierwszego dnia]({% 2017-04-30-ze-swierzawy-do-gryfowa-slaskiego %}) na skrzyżowanie do Lubiechowej i Chrośnicy ale tym razem skręciliśmy mocniej w lewo do wspomnianej Chrośnicy. Jest to raczej oczywiste.

Trochę mniej byłem zadowolony z pogody. Rano podczas robienia kanapek jeszcze było słonecznie, gdy ruszaliśmy zrobiło się pochmurno, nawet lekko mgliście.

Podczas tak fajnego zjazdu trudno zatrzymywać się i robić zdjęcia. Z tego powodu nagrywam i później jak przerobię filmik będę mógł coś więcej opowiedzieć o części zjazdowej.

Aby szybko wrócić do Dziwiszowa należy w odpowiednim miejscu skręcić w Czernicy. Jak się nie mylę miejsce to jest obok kościoła. W innym wypadku dojedzie się przez Płoszczynkę do Jeżowa Sudeckiego.

Zjazd do Dziwiszowa (86 kB)

Teraz rozpoczął się dla nas najtrudniejszy fragment trasy - podjazd. O tyle do Płoszczyny podjazd był całkiem delikatny to później był on trudniejszy. Chociaż najgorszy jest i tak fragment podjazdu do naszej bazy w Dziwiszowie.

Podjeżdzając miałem więcej czasu na robienie zdjęcia, lecz nie miałem pomysłów i ochoty. W końcu trochę się spieszyliśmy a akurat w tym momencie miałem założony obiektyw szerokokątny. Może lepszy byłby obiektyw bardziej normalny niż szerokokątny.

Ostatni podjazd do bazy sprawił mi mniej problemów niż w czasie poprzednich dni. Nie wiem czemu. Może dlatego że wiedziałem, że po nim będzie już ostateczny koniec tego wyjazdu, a może dlatego że nie byłem zmęczony długą trasą.

Powrót

Trochę po 12-tej wyruszyłem z Maciejem samochodem do Poznania.

Okazało się, że prawie idealnie będziemy w miejscowości przejazdu pociągu TurKolu na trasie Legnica-Złotoryja.

Parowóz dojeżdzający do Kozowa (130 kB)

Zatrzymaliśmy się w Kozowie. Bardzo mi się podobała okolica tej stacji. Pola kwitnącego rzepaku tworzyły specyficzny miły klimat.

Za około 25 minut miał przyjechać pociąg parowy. Poczekaliśmy na niego. Oczywiście zrobiłem mu zdjęcia ale jestem średnio zadowolony. Wolałem zobaczyć z zewnątrz jak jedzie niż koniecznie zrobić jakieś dobre zdjęcie.

Parowóz wyruszył do Złotoryi (118 kB)

Ruszyliśmy dalej. Nie będę opisywał całej trasy, ale oprócz większych miast to jechaliśmy głównie pobocznymi drogami. Większość trasy chętnie przejechałbym kiedyś rowerem.

Linia kolejowa przebiega wzdłuż drogi do Legnicy (84 kB)

Powiązane wpisy